Zaczęło się od zdjęcia, jakie opublikowane zostało na Twitterze. Widać na nim prezydenta rozmawiającego przez telefon. Autor wpisu sugeruje, że telefon nie jest podłączony do sieci, co uniemożliwiałoby rozmowę. W dodatku internauci drwili z prezydenta, że rozmawia przez telefon w maseczce. 

Sprawę wyjaśnił rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, który stwierdził, że "tego typu rozmowy przeprowadza się wspólnie ze współpracownikami przebywającymi w tym samym pomieszczeniu". - Stąd maseczka - dodał. Zapewnił też, że telefon był podłączony do sieci, a rozmowa rzeczywiście była przeprowadzana. Nietrudno to zweryfikować - internauci, którzy posiadają taki sam model telefonu wrzucili zdjęcia, na których widać wprost, że w miejscu, gdzie kabla nie ma, nie powinno go być, gdyż jest tam przełącznik. 

Nie powstrzymało to jednak fali fake newsów, jaka przelała się przez media społecznościowe. Fałszywe informacje podawali również niektórzy dziennikarze i politycy. Później, gdy zorientowali się, że wypisują bzdury, wielu z nich zaczęło usuwać wpisy.

W social mediach kwestia "telefonu bez kabla" żyje już jednak własnym życiem.