Skąd się bierze siła Państwa Środka?

  

Na naszych oczach Ameryka szeroko uśmiecha się do Europy, aby pozyskać sojusznika w długiej wojnie gospodarczo-politycznej z Chinami. Chodzi oczywiście o wojnę prowadzoną jak na razie metodami niemilitarnymi. Jednocześnie są też obawy, że USA będą chciały ze względu na ChRL – swojego strategicznego konkurenta (określenie prezydenta Donalda Trumpa) – neutralizować Rosję, aby rozluźniła więzy z Pekinem. Wielu komentatorów obawia się ceny, jaką musiałyby za to zapłacić Stany Zjednoczone. To hipoteza – tak nie musi się stać. Jednak nawet ostatnio pytał mnie o to poważny dziennikarz podczas wywiadu, którego udzielałem jego pismu. Tymczasem Chiny, mimo że to od nich rozpoczął się koronawirus, ostatni rok wykorzystały na poszerzenie swoich wpływów, zwłaszcza w Afryce, ale też w jakiejś mierze w Europie.

Skąd zatem ten fenomen Państwa Środka, jak jest ten kraj od wieków określany? Skąd ta siła chińskiego smoka? Państwa, o którym mówi się, że może się stać za jakiś czas pierwszym mocarstwem globu?
Odpowiedź tkwi jak zawsze w kilku sferach. Wydaje się jednak, że sukcesy gospodarcze, posiadanie największej armii świata oraz rosnąca rola polityczna kraju, który dziś jest numerem 2 na świecie (jeszcze osiem dekad temu był pod japońską okupacją), tkwią w jego kulturze, filozofii, tradycji, szacunku dla korzeni. Aby lepiej zrozumieć ten kraj, proponuję sięgnąć do zbioru anegdot ukazujących sposób myślenia, hierarchię ważności, priorytety, podejście do życia najliczniejszego narodu na kuli ziemskiej, a także jednego z najstarszych na świecie.

Radość mędrca

Najważniejszym filozofem Chin podczas paru tysięcy lat ich istnienia był żyjący w VI i V w. przed narodzeniem Chrystusa Konfucjusz, nazywany też Kǒng Fūzǐ albo Zhongni, lub Kǒng Zǐ. Był on autorem systemu moralno-religijno-filozoficznego, określanego od jego nazwiska konfucjanizmem.

Konfucjusz opowiadał, że spotkał kiedyś starca, który śpiewał i grał na cytrze ubrany jedynie w skórę jelenia przewiązaną sznurem. Staruszek był bardzo radosny. Konfucjusz zapytał go, czemu jest mu tak wesoło. I usłyszał od starca odpowiedź: „O, mam trzy wielkie powody do radości. Niebo zrodziło wiele tysięcy istot, ale wśród nich człowiek jest najszlachetniejszy. Mnie zdarzyło się być człowiekiem. To pierwszy powód.

Człowiek zaś może być mężczyzną lub kobietą, mężczyźni są wywyższani, a kobiety poniżane. To jest więc mój drugi powód do radości. Z kolei wśród tych mężczyzn, którzy się rodzą, wielu szybko przestaje oglądać słońce i księżyc. Ja dożyłem dziewięćdziesięciu lat. To jest trzeci powód mojego dobrego samopoczucia. Bieda jest stałą towarzyszką mędrców, a śmierć nie omija żadnej istoty. Czemu miałbym się smucić?”.
Oczywiście dzisiaj, po upływie dwóch i pół tysiąca lat od czasów Konfucjusza, nikt tak nie powie jak on o kobietach. To jasne. Ale co do innych refleksji owego starca, prawdziwego czy wymyślonego przez największego filozofa w dziejach Państwa Środka, nie wydają się one godne przemyślenia?

Drugi najważniejszy po Konfucjuszu filozof Mengzi, zwany również Mencjuszem, został kiedyś zaproszony przez Hui, władcę miasta Liang. Władca samotnie stał nad stawem i w zadumie patrzył na sarny i dzikie gęsi. Po dłuższym czasie zapytał Mencjusza: „Czy mędrcy także znajdują radość w tych rzeczach?”. Na co Mengzi pokiwał głową i po chwili ciszy odparł powoli: „Dopiero mędrcy znajdują w tych rzeczach radość. Człowiek pozbawiony mądrości, nawet gdy je posiada, nie raduje się nimi”.

Kto zasługuje na pochwałę, czyli o sztuce roztropności

Osobiście bardzo lubię opowieść ucznia Konfucjusza Tsy-kunga. Zapytał on kiedyś swojego mistrza Konfucjusza: „Co myśleć o człowieku, którego kochają wszyscy jego sąsiedzi?”. Mistrz odparł krótko i bez wahania: „Niekoniecznie zasługuje on na pochwałę”. Jednak Tsy-kung był uparty: „A co myśleć o człowieku, którego nienawidzą wszyscy sąsiedzi?”. Odpowiedź brzmiała: „Niekoniecznie trzeba go potępiać. Najlepszy jest ten, którego dobrzy kochają, a źli nienawidzą”.

Tenże sam Tsy-kung w innych okolicznościach zapytał Konfucjusza: „Mistrzu, co można powiedzieć o ludziach biednych, którzy nie są pochlebcami, i o ludziach bogatych, którzy nie są pyszałkami?”. Na co Konfucjusz odrzekł: „Są oni godni pochwały, ale wyżej stoją ci, którzy pomimo swego ubóstwa są weseli, i ci, którzy mimo swoich bogactw są uprzejmi”.

Dla mnie esencją polityki wojennej Chin, i nie tylko wojennej, jest inna odpowiedź-morał, której Konfucjusz udzielił na pytanie Tsy-kunga. Oto pytanie ucznia: „Mistrzu, gdybyś dowodził armią, kogo chciałbyś mieć za towarzysza?”. A to odpowiedź Konfucjusza: „Nie chciałbym mieć takiego, który napada bez broni na tygrysa albo przeprawia się przez wodę bez łodzi, ani takiego, co nie żałuje śmierci. Musiałby to być człowiek, który przezornie rozpatrzy sprawę, opracuje plan i go wykona”. Przy czym to, co być może pod owym przezornym rozpatrzeniem sprawy rozumiał Konfucjusz, pokazuje anegdota o uczniu Ki wen. Uczeń ów pewnego dnia zwierzył się mistrzowi, że jest tak roztropny, iż zanim coś zrobi, pomyśli trzy razy. Konfucjusz spojrzał na niego, zastanowił się, po czym odparł krótko: „Dwa razy wystarczy”.

Istota władzy i definicja prawości

Równie ponadczasowo brzmi inna reakcja Konfucjusza, tym razem na pytanie o istotę władzy, zadane przez Tsy-kunga: „Dostateczne zapasy żywności, dostateczne uzbrojenie i zaufanie ludu”. Jednak uczeń był uparty i pytał dalej: „A gdyby nie można było mieć wszystkiego, czego mogłoby nie być?”. Konfucjusz zastanowił się i lapidarnie stwierdził: „Uzbrojenia”. Ale Tsy-kung drążył: „A jeśli nie byłoby dwóch z tych rzeczy, bez której nie można byłoby się obejść?”. Na co mistrz odrzekł: „Można się obejść bez jedzenia, bo wiadomo, że wszystkich nas i tak czeka śmierć, ale gdy lud nie ma zaufania do władzy, państwo się nie utrzyma”.

Inny uczeń Konfucjusza zapytał go, jak należy żyć, aby zawsze być w porządku, na właściwej drodze. Jakże charakterystyczna była odpowiedź mistrza: „Kto rozszerza swą wiedzę przez znajomość ksiąg, a z obyczajności czyni sobie hamulce – tylko taki potrafi nie zboczyć z właściwej drogi”.

Być może istotą chińskości, z mojego subiektywnego punktu widzenia, jest pogląd w rozmowie Konfucjusza z księciem Sze. Książę mówił: „U nas wielu ludzi szczyci się prawością. Jeżeli ich ojciec ukradnie barana, sami będą świadczyć przeciw niemu”. I wówczas Konfucjusz odpowiedział słowami, które mnie poruszyły: „W moim kraju ludzie prawi postępują inaczej. Ojciec kryje błędy syna i na odwrót. U nas na tym polega prawość”.

Myślę, że każdy sinolog i każdy specjalista od polityki chińskiej, czy to międzynarodowej, czy to wewnętrznej, powinien zapamiętać tę historię, bo ona mówi bardzo wiele o tym, jak Chińczycy postrzegają rodzinę, moralność i, uwaga, moim zdaniem także politykę międzynarodową.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts