Dobra zmiana w Europie

  

Mateusz Morawiecki, Viktor Orbán i Matteo Salvini spotkali się ostatnio, aby przedyskutować kwestię współpracy ich partii na arenie europejskiej. Obecnie PiS jest w Europejskiej Grupie Konserwatystów i Reformatorów, włoska Liga w grupie Tożsamość i Demokracja, a węgierski Fidesz właśnie opuścił Europejską Partię Ludową. Gdyby te trzy partie stworzyły w Parlamencie Europejskim wspólną grupę polityczną, do której przyłączyliby się ich dotychczasowi sojusznicy, stworzyłyby drugą co do wielkości frakcję.

Mogłoby to mieć duże przełożenie na możliwości Polski, Węgier i w niedalekiej przyszłości Włoch (kiedy Liga przejmie władzę w Rzymie) na politykę europejską. Dawałoby to nadzieję na zawrócenie UE z drogi ku przepaści, do której pchają nas próby przejmowania większej władzy w Unii przez brukselskich technokratów i lewicowe fanaberie europejskich elit.

Nowa prawica

Potencjalna grupa stworzona przez PiS, Fidesz i Ligę ma zadatki na potężną grupę polityczną. Fidesz i PiS już dziś dzierżą władzę w swoich krajach. Podobnie może być wkrótce z Ligą, która jest liderem włoskich sondaży. Ich partnerem koalicyjnym może stać się partia Bracia Włosi, która jest obecnie sojusznikiem PiS w europarlamencie. Partnerem partii Jarosława Kaczyńskiego jest też hiszpański Vox, który wyrasta na naczelną partię prawicy w swoim kraju, czeski ODS, który może wkrótce przejąć władzę w Czechach, i belgijski Nowy Sojusz Flamandzki, który od 14 lat wygrywa kolejne wybory. Sojusznikiem Ligi w PE jest za to Partia Finów będąca liderem fińskich sondaży i francuskie Zjednoczenie Narodowe, którego liderka Marine Le Pen, ma szanse zostać prezydentem Francji. Z kolei Fidesz mógłby wyciągnąć z EPP partie rządzące m.in. w Słowenii czy Bułgarii.

Nowa europejska partia oparta na Fideszu, PiS i Lidze byłaby logicznym następstwem procesów, które mają miejsce w Europie. Tak jak 100 lat temu do lamusa odszedł podział na liberałów i konserwatystów, zastąpiony przez podział na socjaldemokratów i chadeków, tak teraz do przeszłości odchodzi chadecko-socjalistyczny podział sceny politycznej. Z wolna zastępowany jest on przez podział na narodową prawicę i lewicowych liberałów. Prawa strona w kolejnych krajach europejskich zostaje zdominowana przez partie nieufne wobec nieograniczonej globalizacji, przeciwne centralizacji UE i masowej migracji z Azji i Afryki, podchodzące w sposób bardziej opiekuńczy i interwencyjny do polityki gospodarczej. Po stronie lewicowej zaczynają dominować postawy mocno proeuropejskie, optymistycznie reagujące na globalizację i skupiające się na tematyce LGBT i mniejszości etniczno-rasowych.

Nowa lewica

Powstanie nowej grupy prawicowej w PE mogłoby uruchomić daleko idące procesy polityczne. Kruszyć mogłaby się zacząć Europejska Partia Ludowa. Do grupy tworzonej przez Fidesz, PiS i Ligę mogłyby chcieć przystąpić coraz bardziej eurosceptyczne i antyimigranckie partie, jak Austriacka Partia Ludowa, grecka Nowa Demokracja, bawarska Unia Chrześcijańsko-Społeczna czy rumuńska Partia Narodowo-Liberalna. Powstanie silnej, narodowej frakcji prawicowej w Strasburgu musiałoby oczywiście uruchomić procesy po przeciwnej stronie. Być może powstałaby nowa, lewicowo-liberalna frakcja. Jej rdzeniem pewnie byłyby rządząca jeszcze Francją En Marche Emmanuela Macrona i mający nadzieję na przejęcie władzy w Niemczech Zieloni. Ta pierwsza partia już stworzyła w PE sojusz Odnowić Europę, który stanowi tam trzecią siłę. Dołączenie do nich frakcji Zielonych i przynajmniej części partii socjaldemokratycznych pozwoliłoby na stworzenie bardzo silnej grupy politycznej.

Jeśli oba projekty, prawicowy i lewicowy, zostałyby zrealizowane w wersji maksymalnej, mielibyśmy na europejskiej scenie prawdziwą rewolucję. Naprzeciwko siebie stanęłyby dwa potężne bloki o przeciwstawnych poglądach i różnych systemach wartości. Skończyłby się czas bezalternatywnej polityki. Wróciłaby do Strasburga i Brukseli prawdziwa polityka. Europejczycy mieliby wreszcie prawdziwy wybór. Jeśli chcieliby Europy ojczyzn, która szanuje chrześcijańskie korzenie kontynentu, broni europejskich granic przed masową imigracją i stawiałaby bardziej na interesy zwykłych ludzi, a nie na interesy międzynarodowych koncernów, głosowaliby na partię Orbána i Salviniego. Jeśliby chcieli superpaństwa europejskiego, wdrażającego politykę walki ze zmianami klimatu i agendę LGBT, głosowaliby na partię Macrona. Wybór byłby więc jasny, a przede wszystkim po prostu by był.

Europa jak Polska

Przemiany polityczne, które wkrótce mogą stać się udziałem całej Europy, zaszły już jakiś czas temu w Polsce. Po 2005 r. skończył się w naszym kraju podział na obóz postkomunistyczny i postsolidarnościowy, a zaczął na obóz patriotyczny, skupiony wokół PiS, i obóz europejski, skupiony wokół PO. Polska scena polityczna została zdominowana przez partie postsolidarnościowe i skończył się niepisany układ polityczny, jaki pojawił się w Polsce po 1989 r., zgodnie z którym bez względu na to, kto rządził w Polsce, kontynuowana była polityka gospodarcza rozpoczęta przez Leszka Balcerowicza, a stworzone jeszcze w okresie PRL układy w sądach, mediach czy administracji państwowej zostawały w dużym stopniu nienaruszone. Układ ten został zakwestionowany przez PiS, które w 2015 r. rozpoczęło prospołeczną rewolucję w polityce gospodarce i zaczęło burzyć postkomunistyczne układy w mediach, sądach czy administracji.

Jeśli udałoby się stworzyć nową frakcję prawicowo-narodową w europarlamencie, mógłby to być początek dobrej zmiany w Europie. Jeśli taka partia przekonałaby większość Europejczyków, to mogłaby ona zakwestionować obecny kształt Unii Europejskiej. Dzisiaj sytuacja w UE przypomina tę z Polski z lat 90. Tak jak u nas starano się przekonywać, że dla polityki Balcerowicza nie ma alternatywy, tak i teraz przekonuje się, że nie ma alternatywy dla pogłębiania integracji europejskiej. Skoro jednak w Polsce dobra zmiana pokazała, że inna polityka jest możliwa, podobnie może stać się i w Europie. Jednocześnie, tak jak dobra zmiana wzięła się za postkomunistyczne układy w Polsce, tak i dobra zmiana w Europie mogłaby się wziąć za wyczyszczenie Komisji Europejskiej z lobbystów wielkich korporacji.

Kontrrewolucja

Oczywiście brukselskie elity ani myślą zostawiać decyzji o kształcie UE Europejczykom. Zachowują się one dokładnie tak, jak stare elity III RP, które uważały, że same wiedzą lepiej, co jest dobre dla Polaków i jak „rządzić lepiej” Polską. A tak naprawdę to „rządzenie lepiej” było rządzeniem tak, żeby tym elitom było lepiej. Trudno się więc dziwić, że reakcja europejskich pseudoelit na projekt partii Salviniego, Orbána i Morawieckiego jest tak samo alergiczna, jak reakcja pseudoelit III RP na PiS. Jeśli ktoś przez tyle lat żył jak pączek w maśle kosztem reszty społeczeństwa, to będzie bronił się rękami i nogami przed tego społeczeństwa słusznym dążeniem do wymiany elit. Można więc się spodziewać naprawdę brutalnych ataków na autorów tego projektu, a także na wszystkich, którzy zechcą się do niego przyłączyć. Politycy ci muszą się nauczyć od Jarosława Kaczyńskiego, jak przetrwać takie huraganowe ataki.

Na korzyść Morawieckiego, Orbána i Salviniego działa to, że europejskie elity zdziadziały. Tak jak Platforma Obywatelska do spółki z TVN i „Gazetą Wyborczą” od lat nie są w stanie wykrzesać z siebie programu politycznego, tak i brukselskie elity nie są w stanie prowadzić polityki innej niż ściągającej na Europę kolejne kryzysy, od finansowego, poprzez imigracyjny, na szczepionkowym kończąc. Brak wartościowej propozycji dla Polaków czy Europejczyków przykrywany jest ideologią gender i multi-kulti. Społeczeństwa europejskie zaczynają się jednak przeciwko temu buntować. Tak jak społeczeństwo polskie zbuntowało się przeciwko polityce III RP. Jest więc szansa, że cała Europa doczeka się dobrej zmiany.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts