Chodzi o obwód rostowski na południu Federacji Rosyjskiej przy granicy z Ukrainą.

- Armia rosyjska przemieszcza się na terytorium rosyjskim, w tych kierunkach, które uważa za stosowne i w sposób, który uważa za właściwy, w celu zapewnienia solidnego bezpieczeństwa naszego kraju - powiedział rzecznik Kremla. Oświadczył, że nie powinno to „u nikogo budzić najmniejszego zaniepokojenia”.

- Rosja nie stanowi zagrożenia dla żadnego kraju na świecie. Nie stanowi też zagrożenia dla Ukrainy – twierdził Pieskow. Przy tym - jak dodał - Rosja „zawsze z wielką uwagą odnosi się do własnego bezpieczeństwa”.

W miniony wtorek na nadzwyczajnej sesji parlamentu Ukrainy poświęconej zaostrzeniu się sytuacji na wschodzie kraju szef sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy generał Rusłan Chomczak powiedział, że Rosja zwiększa liczebność swych wojsk przy granicy z Ukrainą.

Trwające od 2014 roku walki między siłami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję rebeliantami na wschodzie Ukrainy pochłonęły - jak się ocenia - ponad 13 tys. ofiar śmiertelnych.