Produkcja cementu była w styczniu niższa aż o 48,5 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem rok temu. To fatalne dane, zwłaszcza że już w 2012 r. wyprodukowano o 16 proc. cementu mniej niż w 2011. Spadek ten zapowiada chudy rok w przemyśle cementowym i całym budownictwie - czytamy w "Gazecie Polskiej Codziennie".

Dla branży budowlanej dane o produkcji i sprzedaży cementu są najważniejszym wyznacznikiem koniunktury. Każda budowa – mieszkań, dróg, oczyszczalni ścieków itp. – zaczyna się właśnie od zakupu cementu. Im wyższe są dane o produkcji tego surowca, tym lepsza prognoza dla sektora. A dane są złe. – Nigdy pierwszy miesiąc roku nie przesądza o wynikach całego roku – uspokaja w rozmowie z "GPC" prof. Jan Deja, dyrektor biura Stowarzyszenia Producentów Cementu, oceniając dane za styczeń. – Z diagnozą koniunktury poczekajmy do opublikowania danych za marzec i kwiecień. Na styczniowe wyniki wpływ ma przecież pogoda – dodaje.

Tyle że rok temu w styczniu też była zima, a produkcja cementu szła pełną parą. Wyprodukowano go 640 tys. ton. W styczniu br. produkcja spadła poniżej 380 tys. ton. Specjaliści oceniają, że rok 2011 był jednak wyjątkowy ze względu na projekty realizowane na Euro 2012. Cementownie wyprodukowały wtedy prawie 19 mln ton cementu, czyli najwięcej w ostatnich 23 latach. Początek 2012 r. był dla budownictwa kontynuacją tego świetnego okresu, ale już pod koniec roku popyt się zmniejszył. W całym 2012 r. produkcja obniżyła się do 16 mln ton.

Zdaniem prof. Dei dane ze stycznia powinno się raczej porównywać z tymi sprzed dwóch lat. Wielkość produkcji wyniosła wówczas 248 tys. ton. A zatem obecny poziom wciąż jest wyższy od tego ze stycznia 2010 r. – zaznacza prof. Deja. Wówczas w całym roku wyprodukowano 15 mln ton.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"