Być księdzem i Lempart

Szymon Hołownia prowadził niegdyś religijny kanał w TVN, czyli coś jakby w tygodniku „Nie” dostał rubrykę religijną. Oczywiście efemeryda ta okazała się mniej trwała niż powołany przez komunistów ruch „księży patriotów”. Po wsparciu Marty Lempart wczoraj dla odmiany Hołownia zabrał się za udzielanie rad Kościołowi. Oczywiście jako wizjoner zatroskany jego słabnięciem.

Pooglądałby sobie skoki narciarskie, zobaczył naszych skoczków (dziewczyny też), robiących znak krzyża i przekonał się, że jednak to metody polskiego Kościoła są skuteczniejsze niż episkopatów z krajów, co poszły za jego radami. Ponarzekał Hołownia na jakość biskupów, po czym stwierdził, że im więcej wystąpień… ­abpa Jędraszewskiego, tym Kościół słabszy. U progu Wielkiego Tygodnia mamy więc jasne wskazówki, co robić – posłuchać Hołowni i zrobić wszystko odwrotnie. Po pierwsze nie panikować, fale mody na antyklerykalizm mijają, jak ta z lat 50., z początku 90. czy z 2011 r., gdy górą był Palikot. Po drugie więcej hierarchów takich jak abp Jędraszewski czy abp Wacław Depo, którego wielu z nas poznaje, oglądając w pandemii msze z Jasnej Góry. Kontynuatorów Jana Pawła II, który przez niejeden kryzys nas przeprowadził.

 

 

 



Źródło:

albicla.com@Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo