Prokuratura postawi zarzuty marszałkowi Grodzkiemu? Duklanowski: Materiał jest bardzo mocny

Pamiętam, jak wyglądała sytuacja, kiedy po raz pierwszy opublikowaliśmy świadectwo jednej z pań, której ojciec był zmuszony do tego, by wręczyć dwa tysiące złotych profesorowi Tomaszowi Grodzkiemu za operację. Wtedy w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony, nawet do działu marketingu. Ludzie chcieli opowiadać o tym, co się stało - wspominał w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem w programie "W Punkt" na antenie Telewizji Republika, dziennikarz Radia Szczecin Tomasz Duklanowski, autor cyklu artykułów o "kopertach marszałka Grodzkiego".

Tomas Duklanowski/ Fot. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

Prokuratura Krajowa poinformowała w poniedziałek o skierowaniu do Senatu RP wniosku Prokuratury Regionalnej w Szczecinie o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Prokurator chce przedstawić mu cztery zarzuty korupcyjne.

Jak poinformowali śledczy ze szczecińskiej prokuratury, z zeznań świadków wynika, że na oddziale szpitalnym wiedza o tym, że doktor Grodzki przyjmuje łapówki była powszechna. Panowało również przekonanie, że uiszczenie łapówki jest konieczne, aby pacjent był dobrze leczony.

Wszystko zaczęło się od publikacji red. Tomasza Duklanowskiego, który pod koniec 2019 roku opublikował cykl artykułów o kopertach na łamach „Gazety Polskiej” oraz na portalu Niezalezna.pl. Dziś, blisko półtora roku później, dziennikarz Radia Szczecin komentował w Telewizji Republika sytuację marszałka Senatu.

Nie spodziewałbym się po senatorach opozycji, jak i całej opozycji totalnej, entuzjastycznego przyjęcia wiadomości, że marszałek Tomasz Grodzki będzie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Myślę, że posługują się przekazem dnia. Podobnie wypowiadali się, zarówno senatorowie, jak i posłowie, Koalicji Obywatelskiej w Szczecinie. Taki przekaz obowiązuje.

- mówił Duklanowski w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem w programie "W Punkt" na antenie Telewizji Republika.

Przypomniał, że śledztwo wszczęto pod koniec 2019 roku.

Pamiętam, jak wyglądała sytuacja, kiedy po raz pierwszy opublikowaliśmy świadectwo jednej z pań, której ojciec był zmuszony do tego, by wręczyć dwa tysiące złotych profesorowi Tomaszowi Grodzkiemu za operację. Wtedy w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony, nawet do działu marketingu. Ludzie chcieli opowiadać o tym, co się stało. To były różne osoby, z całego województwa zachodnio-pomorskiego. Wtedy przez cały miesiąc byłem w trasie, odwiedzając kolejne osoby

- wspominał dziennikarz.

Podkreślił, że „w tej chwili świadectw osób, które potwierdzają, że była korupcja w szpitalu, jest ponad 200”. - Ten materiał jest bardzo mocny. Opozycja się tego boi i stara się wymyśleć jakąś linię obrony dla profesora Tomasza Grodzkiego, który od początku nie przyznaje się do winy. To charakterystyczne dla polityków, którzy stają pod zarzutami kryminalnymi. Przeważnie twierdzą, że śledztwa mają charakter polityczny. Tak było też w przypadku senatora [Stanisława -red.] Gawłowskiego - przypomniał.

Duklanowski przyznał, że „sam marszałek Senatu, jak i jego otoczenie, reaguje bardzo nerwowo na tę sprawę”. - Byłem oskarżony przez Tomasza Grodzkiego o próbę obalenia konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej, jakim jest marszałek Senatu. Ta sprawa miała trafić do prokuratury. Co się z nią stało, tego nie wiem. Marszałek mnie o tym nie informuje. Złożył przeciw mnie dwie sprawy w sądzie. Pierwsza dotyczy prywatnego aktu oskarżenia - marszałek domaga się dwóch lat więzienia dla mnie za to, że ujawniłem informacje o jego przeszłości. Założył mi też sprawę cywilną - mówił dalej.

- Takie sprawy mają też inni dziennikarze, którzy odważyli się ten temat poruszyć. To próba zastraszenia tych wszystkich, którzy interesują się historią pana Tomasza Grodzkiego. Nie dotyczy to wyłącznie dziennikarzy. Proces ma także prof. Agnieszka Popiela. Nie ujawnialiśmy danych i personaliów świadków, którzy opowiadali nam historie korupcyjne w szpitalu ze względu na ich bezpieczeństwo. Nie chcieliśmy, żeby sprawy sądowe dopadły też i ich. Myślę, że marszałek Tomasz Grodzki i jego adwokat by się nie zawahali ani chwili, żeby próbować wpływać na świadków i próbować ich zastraszyć

- podsumował.



Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych - w latach 2006, 2009 i 2012. "Jak wynika z ustaleń śledztwa, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach - w wysokości od 1500 do 7000 zł - lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej" - podała PK w komunikacie.

O tym, że Grodzki jako lekarz mógł przyjmować łapówki, informowało pod koniec 2019 r. Radio Szczecin. Sprawę zapoczątkował wpis prof. Agnieszki Popieli z Katedry Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego. "Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę" - napisała w listopadzie 2019 r.

Marszałek Senatu konsekwentnie odpierał stawiane mu zarzuty. "To są bzdury, które prosiłbym, żeby zostawić portalom prawicowym i tym, którzy nas hejtują" - mówił w 2020 r. Zgodnie z zapowiedziami wobec osób "kolportujących informacje o łapówkach" skierowane zostały prywatne akty oskarżenia z art. 212 Kodeksu karnego.


 

 

 


Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

#Tomasz Grodzki #marszałek Senatu #Tomasz Duklanowski

Albicla.com@OlekMimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo