Sprawa Józefa Piniora pokazała, jak daleko opozycja oraz jej zwolennicy mogą się posunąć wbrew faktom w absurdalnej obronie „swoich”. Za wszelką cenę chciano ze zwykłej, kryminalnej sprawy zrobić rzecz polityczną. Podobnie dzieje się w przypadku innych prominentnych polityków związanych z Platformą Obywatelską.

W drugiej części programu red. Kania rozmawiała z reżyser Marią Dłużewską, byłą działaczką Solidarności Walczącej.

Prowadząca „Koniec systemu” pytała o to, co się stało z byłymi opozycjonistami?

Nastąpił podział bardzo silny i prawdę mówiąc wiele osób nie poznaje choćby Władysława Frasyniuka, o tym mówił wielokrotnie Adam Borowski.
- przypomniała red. Kania.

Maria Dłużewska zwróciła uwagę, że zarówno Pinior, jak i Frasyniuk to postaci, które miały bardzo mocną pozycję w szeregach opozycji antykomunistycznej z czasów PRL. Nagle jednak, coś się w nich zmieniło…

To jest temat bardzo trudny dla nas wszystkich temat. Szalenie przykry. Wszyscy płaczemy nad naszymi niegdysiejszymi bohaterami. Myślę, że to jest ogromna strata dla społeczeństw w ogóle. Nie musieliśmy ich lansować. To były „pistolety”. I pan Pinior i Włodek Frasyniuk, we wszystkich takich terminach ciężkich znajdowali się doskonale. Dawali przykład i nagle to się urwało. My straciliśmy takie fundamenty… Zrobiliśmy sobie to wszystko własnymi rękami. 
- mówi Dłużewska.

Była działaczka Solidarności Walczącej wspomina, jak na mocy porozumień okrągłostołowych lansowano towarzyszy partyjnych oraz ubeków „żeby też mogli znaleźć swoje miejsce”.

Więcej na temat sprawy Józefa Piniora w tekście Doroty Kani: „Polityczne” łamanie prawa. Józef Pinior skazany, narracja opozycji się rozsypała, dostępnym na łamach najnowszego numeru tygodnika "Gazeta Polska".