Portale uznane za szerzące „fake news” są prawie nieoglądane. Według ankiety internauci poświęcają im jedynie 5% krótkiego czasu przeznaczonego na informację. Z sondażu wynika, że na witryny niegodne zaufania trafia się głównie przez sieci towarzyskie.

Interesującym odkryciem badania jest to, że większość osób czytających bardzo prawicowy tygodnik „Valeurs actuelles” zagląda również do centrolewicowej „Liberation”.

Oznacza to, zdaniem odpowiedzialnego za ankietę Laurenta Cordoniera z Fundacji im. Descartes’a, że w przeciwieństwie do USA rozłamy ideologiczne wśród Francuzów nie są bardzo ostre. „We Francji przepaść rozciąga się między tymi, którzy informują się na linii, a tymi, którzy do informacji w internecie nawet nie zaglądają" – komentują autorzy sondażu na stronie fundacji.

Fundacja im. Descartes’a, która określa się jako „obywatelska, bezpartyjna i niezależna”, pragnie sprowokować debatę na temat informacji w sieci.

Badanie przeprowadzono między 20 września a 19 października ub.r. Wzięły w nim udział 2372 osoby „próbka reprezentatywna dla mieszkańców Francji”. Przez ten miesiąc prowadzący sondaż mieli dostęp do wszystkich adresów internetowych, na jakie wchodził każdy z uczestników. Pod uwagę brano wszystkie nośniki - komputery, telefony, tablety.

Okazuje się, że badani informowaniu się poświęcali przeciętnie 5 minut dziennie. Za tą średnią kryje się duża rozpiętość trwania połączeń. Choć prawie 1/5 odpowiadających przez miesiąc nie zajrzała nawet na chwilę do jakiegoś źródła informacji, 5 proc. poświęciło portalom informacyjnym ponad 10 godzin. Większość internautów na portalach informacyjnych przebywa mniej niż godzinę miesięcznie.

Do takich portali autorzy ankiety zaliczyli szeroki wachlarz źródeł – od stron gazet poświęconych informacji ogólnej, poprzez tytuły specjalistyczne i magazyny plotkarskie, po Wikipedię.

Autorzy badania przyznają, że nie udało im się określić różnic między użytkownikami mediów tradycyjnych a tymi, którzy otwierają strony uznawane za niezbyt godne zaufania: 

„Nie wydaje się, by było to związane z wykształceniem, zamożnością czy płcią”.

Jednak, jak napisano w komentarzu do wyników ankiety, mamy do czynienia z nadreprezentacją mężczyzn, gdy chodzi o źródła zwane przez autorów „dezinformacją ogólną”.

Więcej wśród nich jest osób samotnych, zwolenników „żółtych kamizelek”, którzy bardzo nieufni są wobec instytucji państwowych, rządu i mediów głównego nurtu. Natomiast to w większości kobiety przyciągane są przez dezinformację dotyczącą zdrowia.

Według wyników ankiety, najwięcej czasu w internecie poświęca się na rozrywkę, następnie na oglądaniu stron poświęconym randkom. Na trzecim miejscu są zakupy on line.