Informację o złapaniu zwierzęcia podał rzecznik prasowy KWP w Poznaniu Andrzej Borowiak; policja asystowała przy ujęciu wilka. Rzecznik podał, że wilk od kilkunastu dni był widywany w Poznaniu i okolicach; niewykluczone, że mógł być wychowany przez ludzi, bo podchodził do zamieszkałych domów.

"Pojedzie do azylu poznańskiego zoo, gdzie będzie miał najlepszą opiekę. Dobrze, że został schwytany. Za blisko trzymał się domostw i wychodził na ulice. Niechybnie by zginął pod kołami jakiegoś samochodu"

– napisał rzecznik w mediach społecznościowych.

Poznańskie zoo informowało w poniedziałek rano, że próby odłowienia wilka podejmowano od kilku dni. W niedzielę zwierzę było ponownie widziane w granicach Poznania.

"W mediach natychmiast pojawiły się informacje przekazane przez zaniepokojonych mieszkańców, a doniesienia o wilku w centrum Poznania zostają w nich przedstawione jako dowód na naturalną utratę strachu przed człowiekiem tych drapieżników i są łączone z zupełnie innej natury konfliktami na linii człowiek - wilk. Osobnik, o którym mowa, jest zwierzęciem, które do niedawna było od szczenięcia przetrzymywane przez człowieka. To nie jest dziki wilk i dlatego nie przejawia zachowań typowych dla swojego gatunku" –

podało zoo.

Jak podkreślono, zwierzę nie jest agresywne wobec ludzi. Ogród zoologiczny zaapelował jednak do osób, które by go spotkały o niezbliżanie się i o kontakt z pracownikiem zoo. W poniedziałek po południu zoo potwierdziło, że wilk jest już na kwarantannie.