Piątkowy konkurs na skoczni dużej był emocjonujący, ale niepozbawiony kontrowersji. Dawid Kubacki - jako jedyny w całej stawce - długo oczekiwał na obie swoje próby. W tym czasie gęsty śnieg oblepiał tory najazdowe, co wpłynęło na prędkość Polaka na progu. Trener Michal Dolezal wskazywał, że nasza ekipa prosiła o przedskoczka, ale jury nie zdecydowało się na to. Ostatecznie żaden z naszych skoczków nie zdobył w piątek medalu, chociaż Piotr Żyła otarł się o podium. Biało-czerwonym pozostaje walka w drużynówce.

Trener Michal Dolezal o kontrowersjach w konkursie skoczków

Tytułu wywalczonego w drużynówce w 2019 roku bronić będą Niemcy. Wówczas na kolejnych pozycjach uplasowały się ekipy Austrii, Japonii oraz Polski.

W tym sezonie Pucharu Świata odbyły się trzy konkursy drużynowe. Podopieczni czeskiego trenera Michala Dolezala zajęli trzecie miejsce w Wiśle oraz drugie w Zakopanem i Lahti. Dwie pierwsze imprezy wygrali Austriacy, a ostatnią Norwegowie. Wydaje się, że to właśnie te dwie ekipy mają największe szanse na triumf w Oberstdorfie.

Wskazują też na to wyniki piątkowego konkursu indywidualnego. Złoty medal na dużym obiekcie wywalczył Austriak Stefan Kraft. Drugi był Norweg Robert Johansson, trzeci Niemiec Karl Geiger, a czwarty Żyła. Czterech Austriaków znalazło się w czołowej "11", a czterech Norwegów w najlepszej "13". Skandynawom wydaje się nie przeszkadzać absencja ich lidera Halvora Egnera Graneruda, który zmaga się z zakażeniem koronawirusem.

Poza Żyłą, Biało-czerwoni spisali się przeciętnie. Kubacki był 15., 19. Stoch, a 21. Stękała. Zbliżony poziom do Polaków prezentowali Niemcy oraz Słoweńcy, ale skreślać nie można też Japończyków.

Sobotni konkurs drużynowy na mistrzostwach świata w Oberstdorfie rozpocznie się o godzinie 17.