Michał Haratyk w Toruniu bronił tytułu mistrzowskiego zdobytego dwa lata temu w Glasgow i należał do głównych faworytów do złotego medalu.

W finale dam z siebie wszystko

- zapewniał Polak po porannych kwalifikacjach.

Polak w pierwszej serii pchnął od razu dość daleko 20,89 metra i dał konkurentom do zrozumienia, kto tu jest najmocniejszy. W drugiej kolejce znakomicie odpowiedział mu Francisco Belo. Portugalczyk, który świetnie spisał się już w eliminacjach, poprawił rekord swojego kraju - 21,28 m. Zapowiadał się piękny pojedynek o złoto. Do walki postanowił włączyć się również Chorwat Filip Mihajlevic, któremu w trzeciej kolejce zmierzono 21,31 m. Chwilę później na prowadzenie wrócił Polak, który poprawił ten rezultat o włos - a dokładnie o dwa centymetry.

W przedostatniej kolejce bombę posłał Tomas Stanek. Czech zepchnął Haratyka na drugą pozycję wynikiem 21,62 m. Polak natychmiast się poprawił - pchnął 21,47 m, ale w klasyfikacji nic to nie zmieniło. O wszystkim miała zadecydować ostatnia seria. Belo się w niej nie poprawił i mimo rekordu Portugalii pozostał tuż za podium. Chorwat kończy z brązowym medalem. Haratyk wszedł do koła. Dynamicznie się obrócił, pchnął daleko, ale nie dość daleko. Srebro dla Polski, złoty medal dla Czech.