Stefan Kraft w pierwszej serii odleciał konkurencji na dużej skoczni w Oberstdorfie (HS 137). Austriak, który stracił dużą cześć sezonu z powodu kłopotów zdrowotnych, już w treningach na Schattenbergschanze sygnalizował, że jest w świetnej dyspozycji. Skakał daleko i regularnie, co powtórzył w trudnych warunkach w konkursie osiągając 132,5 metra. Mistrz świata z Lahti na półmetku o 5,7 pkt wyprzedzał Roberta Johanssona. Wąsaty Norweg w udany sposób zastąpił lidera swojej ekipy. Halvora Egnera Graneruda, który zapewnił już sobie Kryształową Kulę za triumf w Pucharze Świata, z mistrzostw świata wykluczył koronawirus.

Najlepiej z Biało-czerwonych w gęsto padającym śniegu, w pierwszej serii spisał się Piotr Żyła. Sensacyjny złoty medalista z sobotnich zawodów na obiekcie normalnym, tym razem zajmował piątą lokatę ze stratą 9,4 pkt do lidera. Niedaleko za nim - na ósmej pozycji - plasował się Dawid Kubacki, który w pierwszej próbie osiągnął identyczną co "Wiewiór" odległość - 130,5 metra. Zdecydowanie mniej szczęścia miał Ryoyu Kobayashi. Japończyk wywrócił się po lądowaniu w gęstym śniegu. Wyglądało to groźnie, szczęśliwie skoczek wstał z zeskoku o własnych siłach.

Kamil Stoch poprawił się w drugim skoku

Pierwszy z Polaków w drugiej serii na belce usiadł Andrzej Stękała. Z jedenastej platformy startowej, przy lekkich podmuchach wiatru pod narty osiągnął 122,5 m i - przynajmniej na chwilę - objął prowadzenie w konkursie. Kolegę na miejscu dla lidera zmienił Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski mógł być zadowolony po skoku na odległość 129,5 m.

Markus Eisenbichler skok zakończył twarzą w śniegu

Fatalny zeskok ponownie dał o sobie znać. Drugą ofiarą kopnego śniegu był Markus Eisenbichler, Niemiec lądował za zieloną linią, ale po chwili turlał się po zeskoku. Obrońca tytułu nie miał szczęścia w Oberstdorfie. Jedyna pozytywna wiadomość dla niego, to że skończyło się na strachu i ustępujący mistrz świata wstał i tylko się otrzepał.

Marius Lindvik prowadził po pięknym skoku na odległość 131,5 metra, a na górze pozostała najlepsza dziesiątka zawodników, która szykowała się do walki o medale. Daleko szybował Anze Lanisek - 136,5 metra z dziesiątej platformy startowej i Słoweniec liderem. Po tej próbie belkę obniżono o jeden poziom, a usiadł na niej Dawid Kubacki. Znów Polak musiał długo czekać na poprawę warunków. W końcu zapalono zielone światło, a trener Michal Dolezal machnął chorągiewką. Krótko, zrezygnowany machnął ręką - tylko 119 m. Pius Paschke też wylosował pechowy los na wietrznej loterii - zaledwie 114,5 m Niemca.

Świetny skok Piotra Żyły nie dał medalu

Z prowadzenia cieszył się Karl Geiger - 132 m, świetnie odpowiedział mu Piotr Żyła - aż 137 metrów. Mimo lepszej odległości i ocen za styl przegrał z Niemcem - decydowały punkty za wiatr. Polak drugi, a na górze jeszcze trzech skoczków. Daniel Huber nie dał rady. Rusza Robert Johansson i olbrzymia radość Norwega - 135,5 m i był liderem. Pogodził wszystkich Stefan Kraft - 134 metry i Austriak mistrzem świata. Żyła tuż za podium!

Miejsca polskich skoczków

Piotr Żyła 4., Dawid Kubacki - 15, Kamil Stoch - 19, Andrzej Stękała - 21.