Dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS) przyznała się do tego zamachu bombowego. Jak przekazała w oświadczeniu, jej bojownicy zdetonowali ładunek umieszczony w pojeździe kobiety. Dodano, że lekarka pracowała dla afgańskiego wywiadu w Dżalalabadzie, stolicy prowincji Nangarhar.

Komendant policji w tej prowincji generał Dżuma Gul Hemat poinformował, że siedem ofiar ataku uzbrojonych napastników było pracownikami fabryki gipsu. Policja aresztowała czterech podejrzanych.

Wszyscy robotnicy pochodzili z szyickiej mniejszości Hazarów – oświadczył rzecznik komendanta Farid Khan. Niektórzy z nich przyjechali do pracy w fabryce ze stolicy kraju Kabulu, a także z prowincji Bamian w środkowym Afganistanie i Balch na północy kraju. Nikt na razie nie przyznał się do tego ataku, ale Hazarowie są regularnie celem ataków ze strony IS, a także talibów.

- Tymczasem w zachodniej prowincji Herat 39 osób, zarówno wojskowych, jak i cywilów, zostało rannych w strzelaninie, gdy siły bezpieczeństwa rozpoczęły operację aresztowania lokalnego dowódcy milicji - podało biuro gubernatora. Ranni, w tym troje dzieci, są hospitalizowani. Dowódcy nie udało się zatrzymać

- poinformował gubernator Heratu, Wahid Katali.