Associated Press podaje, że konwój zaatakowali rodzice, prawdopodobnie zirytowani zarówno serią porwań i brakiem bezpieczeństwa, jak i przedłużającym się oczekiwaniem na odnalezione dziewczynki. Agencja pisze, powołując się na lokalne media, że jedna osoba zginęła a dwie zostały ranne w zamieszkach.

Według AFP siły bezpieczeństwa postrzeliły co najmniej jedną osobę.

Jeden z świadków przekazał agencji Reutera, że policja użyła gazu łzawiącego, by rozproszyć ludzi protestujących przed szkołą do której odwieziono dziewczynki, a żołnierze strzelali w powietrze, gdy niecierpliwi rodzice wtargnęli do budynku, by zabrać dzieci do domu.

Władze stanu Zamfara na północnym zachodzie Nigerii, gdzie leży Jangebe, przedłużyły w związku ze środowym incydentem godzinę policyjna po uprowadzeniu dziewczynek ze szkolnego internatu. Rzecznik władz stanu Tunau Anka powiedział, że doszło do "niefortunnego przypadku nieposłuszeństwa obywatelskiego".

279 uprowadzonych dziewcząt, w wieku od 10 do 16 lat, wróciło do swoich rodzin dopiero w środę, ponieważ poddano je oględzinom medycznym.

Atak na szkołę miał miejsce w piątek, tydzień po ogłoszeniu przez gubernatora amnestii dla bandytów oskarżonych o serię porwań i ataki na lokalne wioski.

W ostatnich miesiącach doszło do serii porwań dokonywanych przez uzbrojone gangi, które lokalna ludność nazywa po prostu "bandytami".

W połowie lutego z internatu w stanie Niger uprowadzono 27 uczniów, którzy zostali uwolnieni w sobotę. W grudniu porwano ponad 300 chłopców ze szkoły w Kankarze, w stanie Katsina. Porwań dla okupu coraz częściej dokonują gangi, które przejęły tę taktykę od grasujących na północy Nigerii dżihadystów.