Spotkanie trzymało w napięciu do ostatnich chwil. "Barca" była drużyną zdecydowanie lepszą, ale początkowo niewiele z tego wynikało. Wprawdzie wyszła szybko, bo już w 12. minucie, na prowadzenie dzięki bramce Francuza Ousmane Dembele, ale potem długo raziła nieskutecznością.

Szalony mecz Barcelony z Sevillą w półfinale Pucharu Króla

A o mały włos do wyrównanie nie doprowadziła Sevilla. W 73. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Argentyńczyk Lucas Ocampos i wówczas zaczęły się poważne problemy gości, bo piłkarze Barcelony coraz częściej bywali pod bramką przeciwnika.

Już w doliczonym czasie gry (90+2) drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, otrzymał Brazylijczyk Fernando. Dwie minuty później ekipa z Katalonii podwyższyła na 2:0, a strzelcem gola głową był Gerard Pique.

W dogrywce w 95. minucie na 3:0 dla Barcelony podwyższył Duńczyk Martin Braithwaite. Pięć minut później na murawie doszło do przepychanek i dyskusji z sędzią. Piłkarze gości twierdzili, że Clement Lenglet zagrał ręką w polu karnym i należało gwizdnąć rzut karny. Sędzia po analizie VAR nie zdecydował się jednak na ten krok. Po ostrej wymianie zdań trzech graczy Sevilli otrzymało żółte kartki, a przebywający przy bocznej linii boiska Holender Luuk de Jong czerwoną.