W środę Cuomo powrócił do oskarżeń w publicznym wystąpieniu po raz pierwszy od ponad tygodnia. Przeprosił kobiety, które twierdziły, że molestował je seksualnie, ale podkreślił zarazem, "nigdy nikogo nie dotykał w niewłaściwy sposób".

W nawiązaniu do jego fotografii z Anną Ruch, obwiniającą go o ujęcie w dłonie jej twarzy i pocałowanie w policzek bez pozwolenia, którą rozpropagowały szeroko media, Cuomo powiedział, że jest to dla niego "zwyczajowy" sposób witania się z ludźmi.

"Możecie znaleźć setki zdjęć, na których witam się z z setkami ludzi, kobietami, mężczyznami, dziećmi (…) Istnieją setki zdjęć, na których całuję ludzi. To mój normalny i zwyczajowy sposób powitania"

– argumentował gubernator.

O molestowanie seksualne oskarżyły Cuomo oprócz Anny Ruch dwie inne kobiety, które były jego współpracowniczkami. 25-letnia Charlotte Bennett zarzuciła gubernatorowi, że pozwolił sobie na szereg niestosownych uwag. Wyznała, że odebrała wrażenie, iż gubernator "chce się z nią przespać". Z kolei Lindsey Boylan, rozszerzyła zarzuty przedstawione po raz pierwszy w grudniu 2020 roku. Kobieta utrzymuje, że Cuomo bez zgody pocałował ją w usta.

Związany z Partią Demokratyczną gubernator przyznał, że jest "zawstydzony" zarzutami. Po raz kolejny zaapelował do nowojorczyków, by powstrzymali się z wyciąganiem wniosków do czasu zakończenie dochodzenia prowadzonego pod nadzorem prokuratora generalnego stanu Nowy Jork Letitii James.

W trakcie środowej konferencji prasowej Cuomo odniósł się także do wezwań płynących ze strony Demokratów, by ustąpił z stanowiska.

"Nie zamierzam rezygnować. Pracuję dla ludzi stanu Nowy Jork. To oni mnie wybrali" - powiedział. "Mam zamiar wykonywać obowiązki, do wypełnienia których powołali mnie mieszkańcy stanu"

– dodał.

Gubernator zapewnił, że jest gotowy współpracować z prowadzącymi dochodzenie. Stwierdził, że popiera w pełni prawo kobiet do zgłaszania zarzutów.

"Teraz rozumiem, że zachowywałem się w sposób niewłaściwy, sprawiając, że te osoby czuły się nieswojo. To było jednak niezamierzone i szczerze za to przepraszam. Czuję się z tym okropnie i wstydzę się tego. Nie jest to łatwo wyznać, ale taka jest prawda"

– powiedział.

Gubernator podkreślił pod koniec konferencji, że zdecydował się na swój w niej udział wbrew opinii adwokatów, którzy doradzali, by nie wygłaszał żadnych publicznych oświadczeń. "Chciałem, by "nowojorczycy usłyszeli o sprawie bezpośrednio od ode mnie" - zaznaczył.