W wyniku ataku osiem osób zostało rannych, w tym niektóre z nich ciężko. Według funkcjonariuszy 20-letni mężczyzna zaatakował tuż przed godz.15. Policja postrzeliła napastnika, który został następnie przewieziony do szpitala. - Prowadzący śledztwo uznał, że zdarzenie powinno zostać uznane za przestępstwo terrorystyczne - oświadczył rzecznik szwedzkiej policji Thomas Agnevik.

Zdaniem redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasza Sakiewicza, który był dzisiaj gościem programu Minęła 20 na antenie TVP Info, Szwecja przestała być „oazą spokoju po śmierci Olofa Palme”. – Natomiast Szwedzi na własne życzenie sprowadzili sobie kłopoty i to są kłopoty ostatnich lat – mówił.

- Ja półtora roku temu byłem w Sztokholmie i była tam wtedy dosyć głośna afera, ponieważ jeden z naukowców na uniwersytecie w Sztokholmie stracił pracę, dlatego że przedstawił opracowanie z którego wynikało, że w ciągu jednego pokolenia w Szwecji zostanie wprowadzone prawo szariatu. I on to pokazał na podstawie ruchów demograficznych, czyli dzietności Szwedek, dzietności kobiet islamskich

- relacjonował dziennikarz.

- Szwedki mają przeciętnie jedno dziecko, a islamistki pięcioro, siedmioro, to łatwo policzyć, że za 20-30 lat wybory wygrają tam ludzie, którzy wyznają islam - dodał.

Jak wskazał publicysta, nakłada się na to polityka socjalna, ponieważ w małych miejscowościach „wprowadza się ludzi kompletnie z zewnątrz, którzy nie chcą się integrować”.

- My nie wiemy, czy ten człowiek, który zaatakował, był islamistą, czy wręcz odwrotnie, czy był kimś, kto protestował w terrorystyczny sposób – mówił.

- Dosłownie pięć minut temu skończyłem rozmowę z szefową Klubu ["Gazety Polskiej" - red.] w Sztokholmie, która też próbuje się trochę więcej dowiedzieć, ale ma ten sam problem, co wszyscy, to znaczy tam się bardzo cenzuruje informacje. Nie podaje się takich, które mogłyby podważać oficjalną politykę rządu szwedzkiego. Dla nas jest to niepojęte, ale rzeczywiście w takich krajach jak Niemcy, czy Szwecja, jest bardzo niewskazane, żeby zbyt szybko, a czasami w ogóle informować  o sprawach, które mogłyby podważyć tę polityczną poprawność wobec migrantów

- tłumaczył Tomasz Sakiewicz. Jak dodał, „szybciej podadzą” tego typu informacje „polskie media niż szwedzkie”.

Opisując sytuację w Szwecji, wskazał, że „mieszkańcy Szwecji, również innych narodowości, są przerażeni polityką migracyjną”. – To jest często fizyczny problem bezpieczeństwa, a jeszcze nie wolno o tym mówić – tłumaczył.

Jak dodał, radykalne zjawiska wśród migrantów „dotyczą niewielkiej ich części”, jednak nie spotykają się „ze zdecydowanym protestem pozostałej społeczności” islamskiej.

- Tam jest trudno dokonywać jakieś zmiany, bo bardziej swój jest ten często terrorysta – chociaż nie akceptują tego typu działań – a mniej swój jest policjant, który walczy z tym terrorystą

- ocenił Sakiewicz.

Odnosząc się do stanowiska Unii Europejskiej ws. migracji, publicysta przypomniał, że „rajd TSUE na Polskę nie zaczął się od sprawy sądów, ale od sprawy emigracji”, wspierając politykę Komisji Europejskiej i Niemiec.

- Berlin się zdążył „okrakiem” wycofać, chociaż skutków tego już nie powstrzymał, natomiast na nas ciąży anatema, o której się nie pamięta, że to myśmy się razem z Węgrami przeciwstawili zupełnie szaleńczej polityce rozbijania Europy i zagrożenia bezpieczeństwa jej mieszkańców

- podsumował naczelny „Gazety Polskiej”.