Na portalu „Gazety Wyborczej” ukazał się wywiad z Romanem L., w którym ponownie zaatakował on Daniela Obajtka, prezesa PKN Orlen. Okazuje się jednak, że L. już wcześniej przegrał w sądzie sprawy, które za rozpowszechnianie kłamstw wytoczył mu szef paliwowego koncernu. 

Portal niezalezna.pl dotarł do wyroku Wydziału I Cywilnego Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 31 października 2014 r. Wynika z niego, że Roman L. otrzymał zakaz rozpowszechniania kłamstw na temat Daniela Obajtka, obecnego prezesa PKN Orlen.

Sąd postanowił „zakazać [Romanowi L.] rozpowszechniania (…) nieprawdziwych informacji (…), że Daniel Obajtek dopuścił się kradzieży na szkodę uczestnika [Romana L.] oraz że Daniel Obajtek celowo nie stawiał się na posiedzeniach sądu i zależy mu, aby proces nie ruszył”. 

Roman L. już dwa lata wcześniej przegrał inną sprawę o naruszenie dóbr osobistych Obajtka. 23 listopada 2012 Wydział I Cywilny Sądu Okręgowego w Krakowie nakazał rozmówcy „GW” przeprosić obecnego prezesa PKN Orlen m.in. poprzez złożenia na piśmie oświadczenia.

„W związku z pismem z dnia 18 lutego 2011 r., skierowanym przeze mnie do Wojewody Małopolskiego Pana Stanisława Kracika, w którym formułowałem nieprawdziwe zarzuty wobec Pana, oświadczam, że przepraszam Pana za bezprawne i bezpodstawne naruszenie Pana imienia przez formułowanie we wskazanym piśmie zarzutów odnośnie:

- prowadzenia przeciwko Panu śledztwa w sprawie domniemanych nieprawidłowości boiska przy budowie orlika w Trzebuni w gminie Pcim w grudniu 2010 r.,

- zlokalizowania przez pana boiska sportowego w Stróży w terenie zalewowym, 

- przebarwienia przez Pana skali zniszczeń w Gminie Pcim w związku z powodzią i chęcią wypromowania przez Pana własnej osoby,

- przymierzenia się do pozyskania działek pod budowę domów dla powodzian z Zarządu Lasów Państwowych, a w szczególności dla Pana rodziny.

Podkreślam, ze podane w piśmie informacje są nieprawdziwe, a wskazane zostały w celu podważenia zaufania wobec Pana potrzebnego do piastowania przez Pana stanowiska wójta gminy Pcim”.

Sam Roman L. bardzo enigmatycznie mówił o tym w rozmowie z „GW”. Przyznał tylko, że obecny szef paliwowego koncernu wytoczył mu sprawę. „(…) też byłem za to karany” - stwierdził.

Mimo to „GW” w dalszym ciagu wykorzystuje Romana L. do ataków na Obajtka. Poniedziałkowa „Gazeta Polska Codziennie” ujawniła, że to właśnie obecny prezes PKN Orlen swoimi zeznaniami doprowadził do skazania Romana L. i jego brata Józefa L. za oszustwa na szkodę PFRON oraz nadużycia w należącej do nich firmie Elektroplast. „Od tej sprawy, w której zapadły wyroki upłynęło już ileś miesięcy, może nawet lat” - stara się bagatelizować sprawę w wywiadzie dla „GW” Roman L. 

Jak było faktycznie? W śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie i tamtejszą delegaturę Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) obydwaj usłyszeli zarzuty wyłudzenia z PFRON w latach 2004-2010 niespełna 180 tys. zł. Oprócz tego byli również podejrzani o wyrządzenie Elektroplastowi szkody w wysokości ok. 575 tys. zł i pranie brudnych pieniędzy. Akt oskarżenia przeciwko braciom L. obejmujące te zarzuty trafił do sądu w grudniu 2012 r. Ze względu na rozdzielenie części zarzutów i wyłączenie spraw wyroki zapadły w dwóch sądach - Sądzie Okręgowym w Krakowie i Sądzie Rejonowym w Myślenicach. W obydwu procesach Roman i Józef L. zostali skazani. W pierwszym usłyszeli wyroki odpowiednio: roku więzienia w zawieszeniu i grzywny w wysokości 75 tys. zł oraz dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywny 100 tys. zł. Podtrzymał je sąd apelacyjny. W drugim procesie obydwaj bracia zostali skazani na kary po dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz grzywny w wysokości po 62,5 tys. zł. Także w tym przypadku wyrok został podtrzymany przez apelację.

Oprócz tego Roman L. w innym wątku usłyszał zarzuty podżegał do składania fałszywych zeznań jednego ze świadków - Janinę S., która obciążyła go wcześniej podczas przesłuchania. Sąd Rejonowy w Myślenicach skazał wujka prezesa Orlenu na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 50 tys. zł. Wyrok podtrzymał sąd apelacyjny.