Za porwanie odpowiedzialna jest jedna z miejscowych zbrojnych grup przestępczych. "Trwają rozmowy z bandytami trzymającymi dziewczyny i mamy nadzieję, że wkrótce nastąpi przełom” - powiedział anonimowo AFP wtajemniczony w negocjacje urzędnik rządowy.

"Al-Jazeera" doniosła, że krążą plotki, że przedstawiciele władz wiedzą, gdzie są dziewczęta, jednak nie chcą potwierdzić tych informacji. Okoliczne lasy są przeszukiwane przez policję i wojsko - także za pomocą helikopterów. "Wysoko postawieni urzędnicy potwierdzili, że w sprawie zrobiono postęp i że w przeciągu najbliższej doby, uczennice powinny wrócić do domu" - przekazała stacja.

Prezydent Nigerii Muhammadu Buhari wysłał w niedzielę do Zamfary delegację - przedstawiciele rządu zapewnili że podejmą należne kroki, żeby ocalić porwane uczennice. "Jego Ekscelencja (prezydent Nigerii - przyp. PAP) jest zasmucony uprowadzeniem dziewcząt z Jangebe. Potępia ten czyn i zapewnia, że dzieci powrócą do swoich rodzin, jeśli Bóg zechce" - powiedział minister lotnictwa Hadi Sirika.

Piątkowy atak na szkołę w Zamfarze miał miejsce tydzień po tym, jak gubernator stanu ogłosił amnestię dla bandytów oskarżonych o serię porwań i ataki na lokalne wioski.

W ostatnich miesiącach nasiliła się liczba porwań dokonywanych przez uzbrojone gangi. W połowie lutego uprowadzono z internatu w stanie Niger 27 uczniów, z kolei w grudniu porwano ponad 300 chłopców ze szkoły w Kankarze, w stanie Katsina.