Książę Filip został przyjęty do Szpitala Króla Edwarda VII w Londynie 16 lutego. Pałac Buckingham przekazał wówczas, że jest to działanie zapobiegawcze w związku z tym, że źle się poczuł, i że pozostanie on w szpitalu przez kilka dni na obserwacji i w celu odpoczynku.

- Książę Edynburga został dziś przeniesiony ze Szpitala Króla Edwarda VII do Szpitala św. Bartłomieja, gdzie lekarze będą kontynuować jego leczenie z powodu infekcji, a także podejmą badania i obserwację pod kątem wcześniej istniejącej choroby serca. Książę nadal czuje się dobrze i reaguje na leczenie, ale oczekuje się, że pozostanie w szpitalu co najmniej do końca tygodnia

- napisano w komunikacie.

W miniony wtorek najmłodszy syn Elżbiety II i Filipa, książę Edward, poinformował, że jego ojciec czuje się znacznie lepiej i nie może się doczekać wyjścia ze szpitala.

Pałac Buckingham nie precyzuje, o jaką dokładnie infekcję chodzi, ale według źródeł cytowanych przez brytyjskie media nazajutrz po przyjęciu Filipa do szpitala, został tam zabrany do zwykłym samochodem, a nie karetką pogotowia, chodzi po szpitalu bez niczyjej pomocy, a jego pobyt nie jest związany z koronawirusem.

Na początku stycznia zarówno książę Filip, jak i 94-letnia Elżbieta II zostali zaszczepieni przeciw Covid-19. Szczepionka podana została im na zamku w Windsorze, gdzie spędzają większość czasu od początku wybuchu epidemii. Nie informowano później, czy dostali już także drugą dawkę szczepionki.

W 2017 r. książę Filip wycofał się z pełnienia obowiązków i od tego czasu rzadko pokazuje się publicznie. Po raz ostatni był widziany publicznie w lipcu zeszłego roku przy okazji przekazania ceremonialnej roli szefa pułku The Rifles, pułku piechoty brytyjskiej armii, w ręce swojej synowej, księżnej Camilli.

W ostatnich latach książę coraz częściej cierpiał na różne dolegliwości. W 2011 r. był leczony z powodu zablokowanej tętnicy wieńcowej, a rok później - z powodu infekcji pęcherza moczowego, przez co był zmuszony do opuszczenia obchodów Diamentowego Jubileuszu królowej. W czerwcu 2013 roku przeszedł operację jamy brzusznej, a w 2014 roku, w wieku 93 lat, zaczął używać aparatów słuchowych. Z kolei w czerwcu 2016 r. z powodu drobnej dolegliwości nie wziął udziału w obchodach setnej rocznicy bitwy jutlandzkiej, a w grudniu 2019 r. spędził cztery doby w tym samym szpitalu, do którego trafił teraz, z powodu "istniejącej wcześniej dolegliwości", ale przed Wigilią został z niego wypisany.

W styczniu 2019 r. książę Filip spowodował drobną kolizję drogową, po której zrezygnował z dalszego samodzielnego prowadzenia samochodu. Nie odniósł wówczas obrażeń i nie został, nawet zapobiegawczo, zabrany do szpitala.