Autorzy próśb kierowanych zarówno do władz Katalonii, jak i premiera Hiszpanii Pedra Sancheza, wskazują, że rozruchy “dobijają” osłabiony już wskutek pandemii Covid-19 biznes w tym regionie. Przypominają, że wielu sympatyków Hasela niszczy podczas wieców witryny placówek handlowych i banków oraz plądruje sklepy.

W piśmie skierowanym do rządu Katalonii przedsiębiorcy napisali, że czują się już “wyczerpani” rozruchami i “domagają się przywrócenia porządku na ulicach” miast tego regionu. W samej tylko Barcelonie wskutek zamieszek zniszczono mienie o wartości przekraczającej 1 mln euro.

Część katalońskich biznesmenów uważa, że jedną z form przeciwdziałania rozruchom mogłoby być finansowe obciążenie ponad 120 zatrzymanych przez policję uczestników zamieszek w celu “przestrogi dla innych wandali”.

Tymczasem w poniedziałek rano policja przeprowadziła obławę w katalońskich miastach Mataro i Canet de Mar na osoby z radykalnych organizacji separatystycznych i anarchistycznych, które miały brać aktywny udział w rozruchach po zatrzymaniu Hasela.

Kataloński raper został 16 lutego doprowadzony siłą do więzienia w Leridzie, aby odbyć zasądzoną mu w 2018 roku karę dziewięciu miesięcy pozbawienia wolności za obrażanie instytucji państwowych i pochwalanie terrorystów z baskijskiej organizacji ETA. Wkrótce po osadzeniu Hasela w zakładzie karnym w kilku miastach Hiszpanii, głównie na terenie Katalonii, wybuchły zamieszki.