Sejm zdecydował wczoraj, że wysłucha informacji wicepremiera, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotra Glińskiego ws. procedury przyznawania rekompensat w ramach Funduszu Wsparcia Kultury. Za uzupełnieniem porządku obrad Sejmu o ten punkt zagłosowało m.in. 17 posłów Solidarnej Polski, co wzbudziło powszechne zaskoczenie. Partia będąca elementem Zjednoczonej Prawicy zagłosowała ramię w ramię z opozycją.

O postawie polityków Solidarnej Polski mówił dziś w radiowej Jedynce poseł Marcin Horała z Prawa i Sprawiedliwości.

- Zrozumiałe jest, że każda partia chce budować swoją pozycję, znaleźć elektorat, podkreślić swoje postulaty czy przekonania. Każda partia ma do tego prawo, natomiast tu już niebezpiecznie zbliża się do granicy, gdy byłoby to szkodliwe dla całości projektu Zjednoczonej Prawicy, a patrząc na dzisiejszą opozycję, szkodliwe dla Polski. Przejęcie władzy przez opozycję taką, jak teraz jest, to byłaby dla Polski katastrofa, a to jedyny scenariusz, który może osiągnąć Solidarna Polska, jeżeli będzie się posuwać w tym kierunku. Więc może warto swoje ambicje czy personalne, czy polityczne jako partii, uszanować

- powiedział w rozmowie z redaktor Katarzyną Gójską.

Jak podkreślił, posłowie z ramienia Solidarnej Polski na listach wyborczych występowali jako kandydaci Prawa i Sprawiedliwości. 

- Warto uszanować werdykt wyborców. Oni głosowali nawet nie na koalicję Zjednoczonej Prawicy, ale na PiS. Jak patrzyłem na kampanię, to wielu kandydatów Solidarnej Polski się za bardzo z tą Solidarną Polską nie afiszowało, występowali jako kandydaci PiS, bo pewnie część wyborców mniej wyrobionych to nawet nie wiedziała, że głosując na obecnego posła, głosowała na kogoś z Solidarnej Polski. Warto z tego wyciągnąć wnioski

- dodał.

Horała zaznaczył, że niektóre postulaty Solidarnej Polski - tak jak te europejskie, dotyczące bezkompromisowej polityki - są praktycznie nie do spełnienia w dzisiejszych realiach. 

- Wiemy, że to tylko gra, teatr, kwestia wizerunkowa, ale wizerunkowo godząca w kwestie wizerunkowe Zjednoczonej Prawicy, tym bardziej, jeżeli miałyby iść za tym takie twarde gesty, jak głosowania. Mam nadzieję, że koledzy z tej drogi zawrócą

- podsumował.