Białoruś: Zabity uznany za winnego, sprawca - za poszkodowanego, a świadek - do więzienia

W Brześciu na zachodzie Białorusi zapadł wyrok w sprawie związanej ze śmiercią uczestnika sierpniowych protestów Hienadzia Szutaua. Został on uznany za winnego, a świadek zdarzenia dostał wyrok 10 lat więzienia. Sprawca, który jest wojskowym, został uznany za poszkodowanego.

zdjęcie ilustracyjne
By Homoatrox - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=93441782

- Niewinny martwy człowiek został uznany za winnego – powiedziała mediom niezależnym córka Szutaua. Podczas protestu 11 sierpnia ub.r. został on postrzelony w potylicę podczas demonstracji po wyborach prezydenckich. Zmarł 19 sierpnia w szpitalu wojskowym w Mińsku. Jest jedną z czterech potwierdzonych ofiar śmiertelnych białoruskich protestów.

W procesie został uznany za winnego „stawiania oporu funkcjonariuszom”. Kary nie orzeczono, ponieważ nie żyje. Towarzyszący mu wówczas Alaksandr Kardziukou został skazany na 10 lat więzienia o zaostrzonym rygorze za „próbę zabójstwa funkcjonariusza”.

W trakcie procesu ustalono, że Szutaua postrzelił kapitan specnazu Sił Specjalnych Operacji Raman Hauryłau. Na proteście on i jego partner Arsen Halicyn byli w cywilu. Z ich zeznań wynika, że zostali przydzieleni do wsparcia milicji, która rozpędzała protesty. Obaj byli uzbrojeni w pistolety.

Kardziukou nie przyznał się do winy, a jedyny świadek spoza struktur siłowych, którego powołano, nie potwierdził wersji „poszkodowanych” o tym, że zostali zaatakowani - podało Radio Swaboda.

Na Białorusi codziennie zapadają nowe wyroki, w tym kary więzienia dla uczestników protestów. M.in. w Żłobinie mężczyzna został skazany na trzy lata więzienia za „rzucenie co najmniej jednym kamieniem w samochód milicji”. Za rzekome „rzucenie co najmniej trzema nieustalonymi przedmiotami w stronę ulicy i samochodu milicji” na 4,5 roku więzienia skazano Ryhora Dawydaua w Mińsku.

Kobieta, która w czasie brutalnego zatrzymania w Mińsku ugryzła omonowca, została skazana na 8 miesięcy więzienia (prokuratura wnioskowała o dwa lata). W sądzie kobieta broniła się, że „nie zrobiła tego specjalnie”, była przerażona, o czym świadczy fakt, iż „bezwolnie oddała mocz”. 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Białoruś

albicla.com@michaldzierzak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo