W czwartek wieczorem poziom Wisły w Wyszogrodzie wynosił 628 cm, czyli 78 cm ponad stan alarmu – od godzin przedpołudniowych ubyło tam 16 cm wody. Z kolei w Kępie Polskiej poziom rzeki w czwartek wieczorem wynosił 585 cm, czyli 85 cm powyżej stanu alarmowego – od godzin przedpołudniowych przybyło tam 22 cm wody.

- Wisła w czwartek po południu ruszyła razem z zalegającym tam lodem, zarówno w Wyszogrodzie, jak i w Kępie Polskiej. Ruch wody wraz z nurtem i spływanie lodu od Wyszogrodu podbiły w efekcie poziom rzeki w Kępie Polskiej

- powiedział w czwartek wieczorem kierownik biura spraw obronnych i zarządzania kryzysowego w starostwie płockim Piotr Jakubowski.

Ocenił, że lodołamaczom, które jeszcze w środę dopłynęły do Płocka, ze względu na stan Wisły, w tym miejscami wypłycone dno i zbyt niski poziom wody do zanurzenia jednostek, będzie bardzo trudno przebić się w górę rzeki, powyżej miasta.

- Być może lżejsze lodołamacze dotrą do Dobrzykowa, ale dalej, jak Wykowo, Kępa Polska czy Wyszogród, jest to obecnie niewykonalne

- oświadczył Jakubowski.

Jak podały Wody Polskie, lodołamacze kontynuowały w czwartek "prace udrożnieniowe umożliwiające odpływanie kry na Zbiorniku Wodnym Włocławek" – w akcji było 9 jednostek: dwie przy jazie tamy we Włocławku w celu usprawnienia przepuszczania kry przez tamę, cztery udrażniały wykonana wcześniej w pokrywie lodowej rynnę spływową, a trzy działały powyżej.

"Na środkowej Wiśle obserwowane są wahnięcia poziomu wody"

- przekazano w komunikacie. Wcześniej Wody Polskie zapowiadały, że pod dopłynięciu lodołamaczy do Płocka, co stało się w środę, jednostki te podejmą próbę przebicia się w górę rzeki, powyżej miasta.

W czwartek po południu Wody Polskie przekazały, że lód zalegający na Wiśle w Kępie Polskiej przemieścił się – "rzeka ruszyła całą szerokością i wolno płynie". Jak podano, spływający lód "może zatrzymać się w Dobrzykowie - w ten rejon mogą dotrzeć lodołamacze".

Wody Polskie informowały też, że w rejonie Kępy Polskiej stacjonują w gotowości 40 żołnierzy 2. Mazowieckiego Pułku Saperów, a "zadaniem wojska może być wysadzanie zatorów lodowych pomiędzy Kępą Polską a Wyszogrodem". W komunikacie zaznaczono, że "w przypadku gwałtownych wzrostów stanów wody oraz sytuacji zagrożenia ludzkiego życia i mienia, saperzy wkroczą do akcji i będą usuwać zator lodowy".

W czwartek po południu oficer prasowa 2. Mazowieckiego Pułku Saperów ppor. Aleksandra Śliwa poinformowała, że rekonesans wojskowych śmigłowców przeprowadzony nad Wisłą od Kępy Polskiej do Płocka nie wykazał zagrożenia powodziowego, które wymagałoby użycia ładunków wybuchowych do skruszenia lodu na rzece – saperzy mają pozostać w rejonie Kępy Polskiej do niedzieli.

W Wyszogrodzie stacjonują z kolei rotacyjnie żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy w razie potrzeby wspierają działania przeciwpowodziowe straży pożarnej oraz okolicznych samorządów, np. przy zabezpieczaniu wałów – w czwartek było to 20 żołnierzy.

Według danych Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Płocku, w czwartek wieczorem poziom Wisły wynosił na poszczególnych wodowskazach: Grabówka 341 cm (stan alarmowy 340 cm), Borowiczki – 354 cm (stan alarmowy 345 cm), brama przeciwpowodziowa w porcie Radziwie, w lewobrzeżnej części miasta – 280 cm (stan alarmowy 237 cm), a na nabrzeżu PKN Orlen – 690 cm (stan alarmowy 700 cm). Oznacza to, że od godzin przedpołudniowych ubyło tam o 12 do 40 cm wody, w zależności od wodowskazu.

W Płocku wciąż obowiązuje ogłoszony 8 lutego alarm przeciwpowodziowy. Został wówczas wprowadzony z uwagi na zator lodowy na Wiśle poniżej miasta – w miejscowości Popłacin - blokujący swobodny przepływ wody i powodujący przybór rzeki. Utrzymany jest też alarm przeciwpowodziowy ogłoszony 10 lutego w siedmiu położonych nad Wisłą gminach powiatu płockiego: Wyszogród, Gąbin, Mała Wieś, Słupno, Bodzanów, Nowy Duninów i Słubice.