Trener Michał Doleżal zabrał do Niemiec Kamila Stocha (KS Eve-nement Zakopane), Dawida Kubackiego (TS Wisła Zakopane), Piotra Żyłę (Wiślańskie Stowarzyszenie Sportowe w Wiśle), Andrzeja Stękałę (AZS Zakopane), Jakuba Wolnego (LKS Klimczok Bystra) i Klemensa Murańkę (TS Wisła Zakopane).

W piątek zaplanowano kwalifikacje do sobotniego konkursu (HS-106), dzień później start ekip mieszanych, a w przyszłym tygodniu występy na dużej skoczni indywidualnie i drużynowo.

Największe szanse są oczywiście w drużynie, ale myślę, że i w każdym konkursie też mogą zdobyć medale

- stwierdził Długopolski.

Jego zdaniem te marzenia może zniweczyć kilka czynników, m.in. warunki panujące na skoczni.

"Oczywiście na to narażony jest każdy startujący, bo w sytuacji gdy trafi się np. na fatalny wiatr, nawet najlepsza forma i punktowa rekompensata nie do końca pomogą" - zauważył i dodał, że także przy idealnej pogodzie potrzebne jest jeszcze tzw. coś.

Czyli dyspozycja właśnie w tym momencie dnia, przy ciut gorszej u przeciwników, no i ten przysłowiowy łut szczęścia

 - zaznaczył.

Wieloletni sędzia FIS przypomniał, że MŚ to także ograniczona liczba uczestników. "A to zawsze dla trenera loteria, mogąca zwiększyć lub zmniejszyć szanse na świetne miejsca. Każda reprezentacja może wystawić tylko czterech skoczków w konkursie indywidualnym. Wyjątkiem są ekipy, których zawodnicy bronią tytułu".

Na średnim obiekcie taki przywilej będzie mieć Polska, ponieważ dwa lata temu złoto w Seefeld in Tirol wywalczył Dawid Kubacki (drugi był Kamil Stoch - przyp. red.). Natomiast na dużym - Niemcy, gdyż w Innsbrucku wygrał Markus Eisenbichler.


W Oberstdorfie startują także polskie skoczkinie. Do czwartkowego konkursu na obiekcie normalnym zakwalifikowały się Anna Twardosz i Kinga Rajda (obie KS AZS AWF Katowice). W przyszłym tygodniu natomiast będą rywalizować na obiekcie HS 137. Czekają je także zmagania zespołowe i drużyn mieszanych.

Oprócz Rajdy i Twardosz w Niemczech są także Nicole Konderla, Joanna Szwab (obie KS AZS AWF Katowice) i Kamila Karpiel (AZS Zakopane).

Zapytany jak ocenia ich szanse, olimpijczyk z Sapporo (1972) i Lake Placid (1980) powiedział, że nie oczekuje tu spektakularnych sukcesów, ale też nie ma wątpliwości, że zawodniczki będą walczyły na miarę swoich obecnych możliwości.

Interesujący będzie konkurs mieszany, natomiast indywidualnie liczę, że dwie-trzy dziewczyny powinny meldować się co najmniej w trzydziestce. Chciałoby się, żeby były w dziesiątce, ale niestety z moich obserwacji wynika, że w ostatnim czasie nie poszły jakoś zdecydowanie do przodu. Szkoda, bo talentu im nie brakuje

 - zakończył Długopolski.