Sprawa Jolanty Brzeskiej. Kaleta punktuje dziennikarza: „Nie jesteśmy perfekcyjni, ale wiele zrobiliśmy”

"Jolanta Brzeska - wyrzucona na bruk w roku 2006, gdy Warszawą rządził komisarz z PiS" - napisał wczoraj na Twitterze jeden z dziennikarzy Onetu. - Nie jesteśmy perfekcyjni, ale wiele zrobiliśmy - odpowiada mu wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, podkreślając, że to dzięki pracy komisji weryfikacyjnej "lokatorzy mogą odetchnąć z ulgą".

Jolanta Brzeska
Autorstwa Mateusz Opasiński - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=24500650

W poniedziałek minie 10 lat od śmierci Jolanty Brzeskiej, liderki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Jej spalone ciało znaleziono w marcu 2011 r. w lesie w położonym na południowym krańcu Warszawy Powsinie. Pierwsze śledztwo w tej sprawie zostało umorzone w 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców. Prokuratorzy badali wówczas kilka możliwych wersji, w tym samobójstwa i zabójstwa. We wrześniu 2016 r. postępowanie wznowiono. Prowadzi je Prokuratura Regionalna w Gdańsku.

Jak poinformowała rzeczniczka tej prokuratury Marzena Muklewicz, postępowanie prowadzone jest nadal w sprawie śmierci aktywistki, co oznacza, że nie ma w tym śledztwie osób podejrzanych; nikt nie usłyszał zarzutów. Przesłuchano już około 230 świadków, zlecono ekspertyzy biegłych. 

 

Jolanta Brzeska mieszkała wraz z rodziną przy ul. Nabielaka 9 w Warszawie. W 2006 r. kamienicę przekazano trojgu spadkobiercom dawnych właścicieli i znanemu "handlarzowi roszczeń" Markowi M. W wyniku wielokrotnych podwyżek najmu lokali mieszkańcy Nabielaka popadali w spiralę zadłużenia. Lokatorzy byli też nękani i grożono im eksmisją. W 2007 r. Brzeska z innymi rodzinami powołała Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, które dziś nosi jej imię.

Sprawa wciąż budzi wiele emocji, szczególnie w kwestii odpowiedzialności za śmierć Jolanty Brzeskiej.

- Jolanta Brzeska - wyrzucona na bruk w roku 2006, gdy Warszawą rządził komisarz z PiS - napisał wczoraj na Twitterze dziennikarz Onetu Janusz Schwertner

W odpowiedzi wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta (przewodniczący komisji weryfikacyjnej) udostępnił na Twitterze fragment nagrania, na którym wypowiada się córka Jolanty Brzeskiej, opowiadając historię walki swojej matki z urzędniczą machiną. Padają następujące słowa:

"Nie chciano nawet z nami rozmawiać, nie chciano nam udzielić jakiejkolwiek porady prawnej, wsparcia. Nic, po prostu nic. Nie pamiętam nazwiska pani naczelnik, ale nigdy nie miała nawet dla nas czasu, żeby z nami porozmawiać i powiedzieć, co my mamy dalej ze sobą zrobić. Mama pisała bardzo dużo pism, ostatnie, z tego co pamiętam, napisała do ratusza 28 lutego, czyli dosłownie dzień przed swoją śmiercią. Nawet nie przyszła później żadna odpowiedź"

- Dopiero powstanie Komisji Weryfikacyjnej doprowadziło do wyjaśnienia afery i zadośćuczynienia pokrzywdzonym przy ciągłym sprzeciwie Gronkiewicz-Waltz i Trzaskowskiego. Komisarza Kochalskiego, który wydał decyzję w 2006 roku nie oszczędzaliśmy. Nie jesteśmy perfekcyjni, ale wiele zrobiliśmy

- napisał Kaleta.

W kolejnych wpisach wiceminister Kaleta odniósł się m.in. do decyzji prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, jak również postawy polityków Platformy Obywatelskiej. 

- No i warto wrócić do sedna samej manipulacji - dodał na koniec Kaleta. Według niego, Jolanta Brzeska nie została "wyrzucona na bruk w 2006".

- Wskutek reprywatyzacji Mossakowski do tego dążył. Przez 5 lat, aż do śmierci walczyła by z mieszkania na Nabielaka nie być wyrzuconą. Przy kompletnej bierności władz z PO...

- stwierdził polityk.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Jolanta Brzeska #komisja weryfikacyjna #Sebastian Kaleta #Janusz Schwertner

albicla.com@michalkowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo