Podziały wczorajsze i jutrzejsze cz. 2

  

Po raz pierwszy od dawna narrację narzuciła lewica, i to lewica skrajna w swym obyczajowym liberalizmie. Kwestie społeczne te środowiska nadal dzielą, łączą je jednak inne postulaty, z których najistotniejszym jest w tej chwili w pełni legalna aborcja. Od rozpoczęcia protestów Strajku Kobiet kolejne partie polityczne (poza PiS i Lewicą, które miały określone stanowisko) muszą zabrać w tej sprawie głos.

Beata, niestety, twój rząd obalą kobiety” – krzyczały uczestniczki pierwszych protestów Strajku Kobiet. Potem co prawda zmieniło się skandowane imię, ale ze zmianą na stanowisku premiera protestujące feministki nie miały nic wspólnego.

Platforma przeciw, ale coraz bardziej za

Platforma natomiast, jak to Platforma, trochę chciała, a trochę się bała. Donald Tusk w czasach liderowania partii potrafił bywać i konserwatystą, i liberałem, i socjaldemokratą, a choć trend wskazywał na stopniowe przesuwanie się w lewo, tak naprawdę chodziło przede wszystkim o trwanie przy władzy. Politycy chcieli żyć dobrze i z Kościołem, i z sympatykami aborcji. Ewa Kopacz deklarowała się jako katoliczka, lecz jako minister zdrowia pomogła dziewczynie, nazwanej w mediach Agatą, w przeprowadzeniu aborcji.

Hanna Gronkiewicz-Waltz jako prezydent Warszawy doprowadziła do odwołania ze stanowiska dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny dr. Bogdana Chazana, który odmawiał wykonywania aborcji, a po jego usunięciu z funkcji w mokotowskim szpitalu bardzo szybko ponownie zaczęto usuwać ciąże. Działania te służyły jednak raczej egzekwowaniu wyjątków przewidzianych w obowiązującym prawie, natomiast PO nie chciała wprost wikłać się w kwestię, w której jasne stanowisko skutkowałoby potencjalną utratą głosów z lewej lub prawej strony.

W 2016 r. nowy lider PO ogłaszał trzymanie się „konserwatywnej kotwicy”. „Po lekturze najnowszego wywiadu z Grzegorzem Schetyną w pamięci zostają dwie rzeczy. Po pierwsze, PO nie liczy na poparcie lewicowego elektoratu, bo ten jest zachwycony programem 500+. Po drugie, Platforma Schetyny będzie partią tak konserwatywną, jak tylko się da” – pisał wówczas  na NaTemat.pl Mateusz Albin. Równocześnie jednak przypominał, że dotychczasowe działania i wypowiedzi Schetyny w wielu sprawach raczej kłóciły się z taką deklaracją. I faktycznie, „konserwatywna kotwica” stawała się częściej tematem żartów niż punktem odniesienia dla liderów Platformy, próbujących znaleźć nowe propozycje dla Polaków.

Bunt platformianych konserwatystów

Do największego kryzysu doprowadziło to na początku 2018 r., gdy Sejm równocześnie skierował do dalszych prac projekt ustawy „#Zatrzymaj aborcję”, znoszący przesłankę eugeniczną, i zdecydował się odrzucić konkurencyjną inicjatywę Barbary Nowackiej, poszerzającą dostęp do aborcji.

O takim wyniku głosowań zdecydowali posłowie Platformy i Nowoczesnej. „Nie chcemy liberalizacji prawa aborcyjnego w Polsce. Jesteśmy za utrzymaniem kompromisu” – mówił wówczas Zbigniew Konwiński z PO w rozmowie z TVP Info. Swojej sprawie zaszkodziła sama Nowacka, używająca w wystąpieniu określeń takich jak „zlepek komórek”. Wzburzyło to niektórych przedstawicieli opozycji, którzy opuścili salę. Należała do tej grupy m.in. Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej, która później padała ofiarą ataków na biuro poselskie ze strony zwolenników szerszego dostępu do aborcji, do których sama się zaliczała. Nowacka była zaskoczona takim rozwojem sytuacji i ujawniła, że umawiała się z PO i Nowoczesną na poparcie projektu.

Równocześnie Platforma ukarała usunięciem z partii troje posłów, którzy podnieśli ręce za procedowaniem projektu antyaborcyjnego. To zawirowanie chyba najlepiej pokazuje brak konsekwencji i koniunkturalizm ugrupowania.

W chętnie ostatnio przywoływanej deklaracji krakowskiej PO z 2003 r. nie znajdziemy co prawda wprost sformułowanej obrony kompromisu aborcyjnego, niemniej posłowie Platformy Obywatelskiej deklarowali wówczas, że będą „bronić praw religii, rodziny i tradycyjnego obyczaju, bo tych wartości szczególnie potrzebuje współczesna Europa”. Jednak dwa lata wcześniej, przed wyborami, twierdzili, że „zadaniem Państwa jest roztropne wspieranie rodziny i tradycyjnych norm obyczajowych, służących jej trwałości i rozwojowi. Dlatego prawo winno ochraniać życie ludzkie, tak jak czyni to obowiązujące dziś w Polsce ustawodawstwo, zakazując również eutanazji i ograniczając badania genetyczne”.

Od kilku dni obserwujemy narastający bunt mało dotąd aktywnego skrzydła konserwatywnego w Platformie, wbrew któremu obecny lider próbuje narzucić zbyt lewicowe jak na „starą” Platformę stanowisko. Może się to skończyć nawet rozstaniem z kolejną grupą parlamentarzystów, zwłaszcza że mocno lewicowi sojusznicy nie łagodzą nastrojów i oczekiwań, mając wsparcie ze strony platformianych „młodych wilków”. Na razie konserwatyści z PO łagodzą nastroje i chcą rozmawiać, odwołując się do starych kompromisów i partyjnych dokumentów sprzed lat, jednak przedstawiciele młodszego pokolenia raczej już nie zechcą się zatrzymać.

Trudno być niepisowskim konserwatystą

W razie ostrego konfliktu kierunkiem migracji mogłoby być PSL, jednak i tu, choć o wiele słabiej, rysuje się potencjalny spór między konserwatystami a skupionymi wokół lidera nielicznymi młodszymi liberałami.
Nawet Konfederacja, która dziś unika zbyt mocnych deklaracji po tym, jak okazało się, że jej młodzi liberalni wyborcy nie podzielają antyaborcyjnego stanowiska swoich przedstawicieli w parlamencie, może w przyszłości zmierzyć się z problemem podziału na libertarian (którzy, tak jak na Zachodzie, coraz częściej zerkają w obyczajowe lewo) i katolickich narodowców oraz konserwatystów.

Ruch Hołowni ze swoim lewicowym składem też nie jest tu żadną alternatywą. Nowy podział wynika w pewnym sensie ze starego, choć nie jest z nim tożsamy. Kolejne wybory parlamentarne mogą się odbywać w warunkach przegrupowania sił, w których dla przeciwników dzisiejszej ofensywy radykalnej inżynierii społecznej poza Zjednoczoną Prawicą nie będzie już miejsca. Już teraz Jan Filip Libicki mówi, że trudno jest być dziś niepisowskim konserwatystą.

Kolejne wybory nie będą wyłącznie plebiscytem za rządami PiS lub przeciw nim, co pomogłoby dzisiejszej opozycji, lecz przede wszystkim za radykalnymi zmianami obyczajowymi i przeciw nim, co zagra na jej niekorzyść. I stanie się to na jej własne życzenie.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts