Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy portalu polsatnews.pl rząd wprowadzi tzw. regionalizację obostrzeń. Bardziej rygorystyczne zasady będą obowiązywały na obszarach, gdzie w ostatnim czasie było najwięcej zakażeń. W grę wchodzi m.in. zamknięcie hoteli. 

We wtorek najwięcej zakażeń odnotowano w województwach mazowieckim (1028), warmińsko-mazurskim (725) i pomorskim (515), zaś w poniedziałek były to woj.: mazowieckie (699), pomorskie (545) i podkarpackie (363). Trzeba przy tym brać poprawkę na to, że województwa te mają różną liczbę mieszkańców - na Mazowszu mieszka ok. 5,5 milionów mieszkańców, podczas gdy całe woj. warmińsko-mazurskie zamieszkuje tylko 1,4 mln osób (mniej, niż ma sama Warszawa).

Najgorzej na Warmii i Mazurach?

Z tego powodu to właśnie woj. warmińsko-mazurskie wypada najbardziej niekorzystnie w zestawieniach dotyczących zakażeń koronawirusem. Wczoraj w rozmowie z TVN24 minister zdrowia zapowiadał, że chciałby stosować obostrzenia lokalnie i wskazywał właśnie na Warmię i Mazury, jako najbardziej narażone.

To znaczy, myślę, że tutaj region warmińsko-mazurski rzeczywiście wygląda źle na poziomie statystyki. Jeżeli byśmy coś chcieli robić, to ze względu na to, że chcemy raczej tę fazę tańca utrzymywać, to ten młotek raczej zastosujemy tylko miejscowo

- powiedział Adam Niedzielski, nie przesądzając jednak, czy wśród obostrzeń będzie np. zamknięcie szkół.

Wśród tematów środowej konferencji ministra zdrowia będzie również kwestia zasłaniania nosa i ust. Niemal pewne jest, że zakazane będzie używanie przyłbic czy szalików, dozwolone będą jedynie maseczki i specjalistyczne maski.