Stany Zjednoczone przekroczyły w poniedziałek próg pół miliona ofiar śmiertelnych epidemii koronawirusa. Amerykanie są wstrząśnięci tak wysokim bilansem. Co piąty udokumentowany na świecie zgon na Covid-19 przypada na USA.

W poniedziałkowy wieczór czasu miejscowego prezydent Joe Biden wraz z wiceprezydent Kamalą Harris upamiętnił w Waszyngtonie pół miliona ofiar śmiertelnych SARS-CoV-2 zapalając świece. Przed budynkami federalnymi w USA przez pięć dni flagi będą opuszczone do połowy masztu.

Pół miliona zgonów - granica, którą przekroczono według wyliczeń Reutersa w poniedziałek - przewyższa łączną liczbę Amerykanów, którzy zmarli w 2019 roku z powodu przewlekłych chorób dróg oddechowych, udaru, choroby Alzheimera, grypy oraz zapalenia płuc.

To najbardziej tragiczny bilans epidemii spośród wszystkich państw świata. Druga pod tym względem jest Brazylia z blisko 250 tys. ofiar śmiertelnych. Przy globalnej liczbie potwierdzonych zgonów na Covid-19 sięgającej blisko 2,5 mln, więcej niż co piąty zmarły dotychczas z powodu koronawirusa pochodzi z USA. W styczniu odnotowano najbardziej tragiczne statystyki - średnio z powodu Covid-19 umierało 3 tys. osób każdego dnia.

Od początku epidemii w Stanach Zjednoczonych odnotowano 28 mln zakażeń koronawirusem, co oznacza, że stanowią one 25 proc. zakażeń na całym świecie. W ostatnim czasie w USA dziennie wykrywa się 70 tys. nowych przypadków.