Dzisiejszy gość Michała Rachonia przyznał, że pod względem merytorycznym sprawa Magdaleny Adamowicz jest dość prosta - dotyczy nieujawnienia przychodów na kwotę 400 tys zł. oraz sposobu opodatkowania dochodów z wynajmu mieszkań. 

Część mieszkań państwo Adamowiczowie wynajmowali beneficjentom i kontrahentom gdańskiego budżetu. Prezydent z jednej strony zachwalał np. indyjskiego inwestora, z drugiej wynajmował mieszkanie przedstawicielom tej firmy. Takich koincydencji jest więcej

- mówił Formela.

Obawy o skład sędziowski

Dziennikarz zwrócił uwagę na możliwe problemy związane ze sprawą.

W sprawie Magdaleny Adamowicz mamy do czynienia z ryzykiem naruszenia zasady niezawisłości. Już sam fakt uczestnictwa przez sędzię Julię Kuciel w protestach ws. reformy sądownictwa kłóci się z art. 178 konstytucji. Nad tą sprawą warto się pochylić

- zauważył Marek Formela.

Pomimo tych obaw, przynajmniej początek procesu wyglądał ciekawie. Na pełne frazesów o bagnie i prorządowych mediach deklaracje Magdaleny Adamowicz, sędzia Kuciel zareagowała natychmiastowo. "Już w tej chwili pani przerwę. (...) Chciałabym, żeby pani mnie dobrze zrozumiała - to jest sala rozpraw. To nie jest miejsce, gdzie uprawia się politykę" - powiedziała stanowczo, dodając, że nie będzie tolerować wszelkiego rodzaju oświadczenia o charakterze politycznym.

 

 

 

Akt oskarżenia przeciwko 48-letniej europosłance do Sądu Rejonowego w Gdańsku skierował Dolnośląski Wydział Zamiejscowy  Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Zarzuty wobec Adamowiczów

Prokuratura zarzuciła jej błędne rozliczanie podatku za najem mieszkań oraz ukrywanie dochodów, którego - zdaniem śledczych - miała się dopuścić wraz z mężem Pawłem Adamowiczem, zamordowanym w styczniu 2019 r. prezydentem Gdańska. Adamowicz w zeznaniach podatkowych za lata 2011-2012 miała też zataić odpowiednio prawie 300 tys. zł. i 100 tys. zł dochodów. Prokuratura zarzuca jej również nierozliczenie dochodów z wynajmu mieszkań, jako prowadzonego w warunkach pozarolniczej działalności gospodarczej. Według śledczych, uszczuplenie podatku wyniosło prawie 120 tys. zł.

W oświadczeniu na swojej stronie internetowej Adamowicz napisała m.in., że proces jest przez nią wyczekiwany.

Wyczekiwany, bo tylko on może osuszyć bagno oszczerstw wylewanych na moją rodzinę od lat. Oszczerstw wylewanych w rządowych mediach na podstawie fałszywych przecieków z rządowej prokuratury. Przypomnę, że podległa rządowi prokuratura zarzuca mi dwa "czyny"

- napisała europosłanka, dodając, że według niej proces jest "desperacką i niemoralną" próbą obrony wizerunku prokuratorów i "mediów rządowych".