Jak poinformowała we wtorek rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej mjr Elżbieta Pikor do zdarzenia doszło w poniedziałek w trakcie kontroli jednego z aut wjeżdżających do Polski.

- Funkcjonariusz SG zauważył na tylnym siedzeniu strzelbę myśliwską. Kierująca autem kobieta nie posiadała zezwolenia wymaganego do przewozu broni przez granicę. W trakcie przesłuchania wyjaśniła, że strzelba jest własnością jej męża, a ona sama nie zwróciła na nią uwagi

- wyjawiła Pikor.

Dodała, że strażnicy graniczni poddali samochód szczegółowej kontroli z udziałem służbowego psa straży granicznej.

- Podczas sprawdzeń nie ujawniono amunicji, ani innych zabronionych przedmiotów

- dodała mjr Pikor.

Ukrainka ze względu na brak dokumentów uprawniających do przewozu broni przez granicę została zawrócona na terytorium swojego kraju.