Transport jechał z Niemiec do jednej z firm w Wielkopolsce. Pojazd nie był jednak prawidłowo oznakowany - nie było na nim tablicy informującej, że jest w danej chwili przeznaczony do transgranicznego transportu odpadów.

„Wstępne oględziny ładunku wskazywały, że funkcjonariusze mają do czynienia z odpadami, których przemieszczanie wymaga stosownej decyzji Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie (GIOŚ), a tej kierowca nie posiadał”

– powiedziała Markowicz.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska potwierdził, że wwóz do kraju tego typu odpadów wymaga stosownego zezwolenia wydanego przez GIOŚ.

„Ładunek został zatrzymany i zabezpieczony do dalszego postępowania administracyjnego. Zaangażowanym w nielegalny handel odpadami grożą wysokie kary pieniężne – minimum 10 tys. zł, zwrot odpadów za granicę, bądź ich utylizacja w Polsce na własny koszt”

– dodała rzeczniczka.