W ostatnich tygodniach wiele kontrowersji w opinii publicznej wywołała sprawa ks. Andrzeja Dymera. Zmarły w ubiegły wtorek duchowny kilka dni wcześniej został - po medialnych publikacjach - usunięty ze stanowiska dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie.

Według medialnych informacji, ks. Andrzej Dymer miał wykorzystywać seksualnie osoby nieletnie, a szczecińscy biskupi mieli wiedzieć o tym procederze od 1995 r. Śledztwo wszczęto jednak dopiero po publikacji dziennikarzy "Gazety Wyborczej" w 2008 r. W tym samym roku kościelny trybunał skazał duchownego za molestowanie seksualne wychowanków. Ks. Dymer złożył apelację. W 2021 r. ostatecznego wyroku instytucji Kościoła wciąż nie ma. Nie zapadł także wyrok przed sądami świeckimi – przestępstwa się przedawniły.

- Niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania nie mają żadnego usprawiedliwienia -mówił kilka dni temu abp Wojciech Polak, prymas Polski, Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Po ujawnieniu sprawy ks. Dymera nie brakowało głosów o konieczności wyciągnięcia konsekwencji wobec biskupa szczecińsko-kamieńskiego.

Pracownia United Surveys w badaniu dla tygodnika "Wprost" zapytała Polaków, czy zgadzają się z tym, że "po ujawnieniu kolejnych afer pedofilskich w polskim Kościele cały Episkopat powinien podać się do dymisji".

Swoją aprobatę dla tego twierdzenia wyraziło 58,7 proc. ankietowanych. Przeciwnych było niespełna 34 proc. 

Większy odsetek zwolenników dymisji Episkopatu znalazło się wśród osób niewierzących i niepraktykujących, a także wśród wierzących niepraktykujących. Wśród wierzących i praktykujących (regularnie i nieregularnie) ten odstek oscylował między 43 a 50 proc.