Niger wybiera prezydenta. W kampanii wyborczej zabrakło nowych twarzy

W Nigrze odbywa się dziś druga tura wyborów prezydenckich. W rywalizacji uczestniczy były szef MSW Mohamed Bazoum i Mahamanne Osmane, który w 2010 r. stał na czele Rady Najwyższej na rzecz Przywrócenia Demokracji. Do głosowania uprawnionych jest 7,4 mln osób.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

Lokale wyborcze zostały otwarte o godz. 8 rano.

Faworytem II tury wyborów jest popierany przez ustępującego prezydenta Mahamadou Issoufou 61-letni Mohamed Bazoum, lider rządzącej Nigerskiej Partii na rzecz Demokracji i Socjalizmu (PNDS-Tarayya), który pełnił wcześniej funkcję ministra spraw wewnętrznych i był "prawą ręką" głowy państwa. W pierwsze turze głosowania Bazoum uzyskał 39,3 proc. głosów. Zyskał on też poarcie kandydatów, którzy uplasowali się na trzeciej i czwartej pozycji w pierwszej rundzie głosowania.

Rywalem Bazouoma jest 71-letni Mahamane Ousmane, prezydent Nigru w latach 1993–1996, który w 2010 r. stanął na czele Rady Najwyższej na rzecz Przywrócenia Demokracji. Przejęła ona władzę w Nigrze po odsunięciu od władzy armii. W I turze wyborów b. prezydent zdobył 17 proc. oddanych głosów.

Zgodnie z deklaracją ustępującego prezydenta Nigru Mahamadou Issoufou, jego celem jest "przekazanie władzy demokratycznie wybranemu następcy, co będzie wydarzeniem bez precedensu w historii Nigru". Sam Issoufou nie podjął żadnych prób pozostania u steru władzy po zakończeniu drugiej kadencji, udzielił natomiast poparcia faworytowi sondaży wyborczych Mohamedowi Bazoumowi.

Eksperci zwracają uwagę na zaawansowany wiek kandydatów do fotela prezydenckiego, co jest uderzające, bo Niger ma jedno z najmłodszych społeczeństw na całym kontynencie afrykańskim. Podkreślają też, że w kampanii zabrakło nowych twarzy.

Największym wyzwaniem dla demokracji w Nigrze jest działalność ugrupowań terrorystycznych. Od 2010 r., gdy w Nigrze zaczęły działać lokalne grupy islamistów próbujących narzucić tamtejszemu społeczeństwu prawo i obyczaje islamskie, w kraju tym zginęło już kilkaset osób. Mimo zaangażowania międzynarodowych sił antyterrorystycznych, wywodzących się m.in. z Francji i Stanów Zjednoczonych wciąż nie udaje się ograniczyć aktów terroru, porwań i egzekucji przedstawicieli administracji oraz wojska w regionie Sahelu, a zwłaszcza – na północy Nigerii i południu Nigru.

Ocenia się, że ok. 300 tys. osób opuściło swe domy w Nigrze i udało się do Nigerii, a 160 tys. znalazło tymczasowe schronienie w przygranicznych rejonach na granicy Nigru z Mali oraz Burkiną Faso.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Niger #wybory prezydenckie

albicla.com@michalkowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo