56-letni Lignadis sam zgłosił się na policję po tym, gdy prokuratura wydała nakaz jego aresztowania. Adwokat aktora poinformował, że jego klient jest niewinny, a wysuwane przeciw niemu zarzuty nie mają żadnych podstaw.

Wysoko ceniony w Grecji aktor zrezygnował 6 lutego z kierowania Teatrem Narodowym, gdy media poinformowały, że 25-letni dziś mężczyzna został w 2010 r. przez niego zgwałcony. W ślad za tym w prasie pojawiły się informacje o innych przypadkach molestowania młodych adeptów sztuki scenicznej przez Lignadisa. Zarzuty prokuratorskie dotyczą jednak tylko dwóch spraw, w tym - "najpoważniejszej, czyli zgwałcenia nieletniego" - pisze grecka agencja AMNA.

Według dziennika "Ekathimerini" Dimitris Lignadis pozostanie w areszcie do czasu przesłuchania go przez sąd.

Składając swą rezygnację z kierowania czołową grecką sceną na początku lutego, Lignadis skarżył się na "zatrutą atmosferę, pełną insynuacji, pomówień i przecieków, jaka zapanowała w teatrze".

Od kilku tygodni Grecja próbuje stawić czoła licznym przypadkom nadużyć seksualnych zarówno w świecie artystycznym, jak i sportowym, które mają najwyraźniej "charakter systemowy" - jak podkreśla BBC. W ciągu zaledwie paru tygodni do Helleńskiego Związku Aktorów wpłynęło ponad 1000 skarg ze strony kobiet i mężczyzn dotyczących molestowania seksualnego, którego ofiarą padli.

Coraz większe kręgi zatacza też akcja społeczna #Metoo w świecie sportu. Zapoczątkowała ją 43-letnia dziś Sofia Bekatoru – grecka żeglarka sportowa, medalistka olimpijska i czterokrotna mistrzyni świata, która jako pierwsza odważyła się publicznie wyjawić, że w młodości padła ofiarą nagabywania seksualnego ze strony prominentnego działacza Helleńskiego Związku Żeglarskiego.

Po jej grudniowym oświadczeniu coraz więcej znanych Greczynek zaczęło głośno mówić o przypadkach naruszania ich godności.

Przeprowadzone niedawno przez pracownię Prorate badanie społeczne wskazuje, że nawet 65 proc. greckich kobiet mogło być molestowanych.

Społeczna aktualność tej kwestii wynika ze zmiany nastawienia Greków do tego przypadków molestowania - podkreśla BBC. W piątek ośrodek badań opinii publicznej Aleo opublikował wyniki sondażu, z którego wynika, że blisko 86 proc. uczestników ankiety uważa, iż kary za przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności powinny być zaostrzone, a sprawy dotyczące molestowania osób nieletnich nie powinny podlegać przedawnieniu.