Oczywiście Newton nigdy nie zostałby przeniesiony do tego grobowca, spoczywa bowiem w opactwie westminsterskim, i propozycja by oddano go Francji zapewne spowodowałaby potężne retorsje na Wyspach. Ale w owym czasie popularne były tzw. cenotafy czyli groby-pomniki, nie skrywające doczesnych szczątków, a jedynie upamiętniające wielkie osobistości. 

Cenotaf zaprojektowany przez Boulléego miał średnicę ok. 150 metrów, otoczony był szpalerem żałobnych cyprysów zasadzonych na tarasach i cokołach. Nie miał żadnych ozdób, żadnych rzeźbień, jak pisał jego twórca:

Sferyczny kształt cieszy oko swym majestatem jak żaden inny. Jest w nim niezrównana prostota, nieskazitelność i nieskończoność.

Przypomnijmy, że w sztuce panowało wówczas ciągle rokoko, styl chyba najbardziej ozdobny ze wszystkich pełen detali i ornamentów. Prosta, ascetyczna forma zaproponowana przez architekta była niezwykle śmiałym posunięciem.

Zwiedzającego mauzoleum miało czekać we wnętrzu doświadczenie niepodobne do żadnego innego. Przekraczając prób wejściowy znajdował się człowiek w mrocznym wnętrzu, w którym niosło się zwielokrotnione echo kroków i rozmów, a światło sączyło się z kilkuset otworów w kopule przez co wyglądała ona jak rozgwieżdżone niebo. Z kolei nocą twórca zaproponował podświetlaną sferę armilarną zalewająca wszystko delikatną poświatą.

Niestety kuli Newtona nigdy nie zbudowano, ale wpłynęła ona na kształtowanie się wyobraźni wielu architektów, a sam Boullée został zatrudniony jako naczelny architekt Fryderyka II Pruskiego. Jednak paradoksalnie nie zbudował niczego znaczącego dla architektury miejskiej.