"Na wysokości Woli Brwileńskiej trwa rozbijanie zatoru lodowego, którzy utworzył się na długości prawie 7 km" – poinformowały w sobotę wieczorem Wody Polskie, dodając, iż w ciągu dnia na Zbiorniku Włocławskim pracowało osiem lodołamaczy. Jak podano w informacji, w niedzielę prace będą kontynuowane od godz. 7.

Wody Polskie wyjaśniły, że w sobotę jazy na stopniu wodnym Włocławek były zamknięte, gdyż "musi dopłynąć w pobliże stopnia duża ilość kry, a wtedy będzie można otworzyć jazy, by spławiać lód". "Woda jest potrzebna do zrzutu lodu z obecnie łamanego zatoru i dlatego sama woda nie jest przepuszczana przez jazy. Otwarcie jazów planowane jest na jutro, gdy pojawią się ku temu warunki" – przekazano w sobotnim komunikacie.

Jak podały Wody Polskie, aktualnie przepływy wody przez stopień wodny Włocławek zostały ustabilizowane - w ciągu dnia wahały się na poziomie od 930 do 970 metrów sześc. na sekundę.

Na Zbiorniku Włocławskim i powyżej, w rejonie Płocka, Kępy Polskiej i Wyszogrodu nadal utrzymuje się wysoki poziom Wisły. Poniżej Płocka położona jest Wola Brwileńska, gdzie niedawno wezbrana rzeka wypchnęła z koryta krę lodową na biegnącą w pobliżu drogę krajową nr 62 Płock-Włocławek - do akcji skierowano wówczas strażaków, gdyż przepustami wodnym zaczęła przelewać się też woda.

Akcja lodołamania na Zbiorniku Włocławskim ruszyła tydzień temu, w sobotę, i była kontynuowana w niedzielę, następnie w poniedziałek została przerwana z uwagi na warunki pogodowe, po czym wznowiono ją w środę - pierwszy raz do czoła zatoru lodowego w Woli Brwileńskiej lodołamacze dotarły w piątek. Na noc wróciły do portu we Włocławku.

W sobotę wieczorem w Wyszogrodzie poziom Wisły wynosił 590 cm, czyli o 40 ponad stan alarmu, a w Kępie Polskiej 503 cm, czyli 3 cm ponad stan alarmowy - w porównaniu do soboty rano przybyło tam 1 do 2 cm wody.

"Mieliśmy pierwszy dzień prawdziwej odwilży. Na razie sytuacja na Wiśle w powiecie płockim nie zmieniła się znacząco, nadal obserwujemy niewielkie wahania na wodowskazach, ale sądzę, że w wyniku napływu wód roztopowych poziom rzeki w najbliższym czasie może zacząć się już bardziej podnosić"

– powiedział w sobotę wieczorem kierownik biura spraw obronnych i zarządzania kryzysowego w starostwie płockim Piotr Jakubowski.

Podkreślił, iż na terenie powiatu płockiego, oprócz wysokiego poziomu Wisły skutej jeszcze tam w znacznej części lodem, problemem są też coraz częstsze uszkodzenia wałów przeciwpowodziowych, które powodują bobry. Tak jest m.in. w Wykowie, gdzie poziom Wisły - wodowskaz przy przepompowni - wynosił w sobotę 509 cm, czyli 79 cm ponad stan alarmu.

"Tylko dzisiaj w Wykowie do łatania dziur po bobrach w wałach wykorzystane zostały trzy wywrotki piachu i dosłownie kilka tysięcy worków. Prawdopodobnie wysoki poziom wody zmusił bobry, żeby przeniosły się w inne miejsca, nieco wyżej, gdzie ostatnio są bardzo aktywne"

– powiedział Jakubowski.

Jak zaznaczył, problem zniszczonych jamami bobrowymi wałów przeciwpowodziowych dotyczy całego powiatu płockiego, po obu stronach Wisły. "Także z tego powodu stan wałów na bieżąco kontrolują strażacy i nadzór wodny" – dodał Jakubowski.

Według danych Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Płocku, poziom Wisły w sobotę wieczorem wynosił tam na poszczególnych wodowskazach: Grabówka 356 cm (stan alarmowy 340 cm), Borowiczki – 378 cm (stan alarmowy 345), brama przeciwpowodziowa w porcie Radziwie, w lewobrzeżnej części miasta – 350 cm (stan alarmowy 237), a na nabrzeżu PKN Orlen – 769 cm (stan alarmowy 700). Oznacza to, wobec danych z soboty rano, wahania wody na dwóch wodowskazach mniej więcej o 4 cm, a na dwóch pozostałych sytuacje bez zmian.

W Płocku wciąż obowiązuje ogłoszony 8 lutego alarm przeciwpowodziowy. Został wówczas wprowadzony z uwagi na zator lodowy na Wiśle poniżej miasta – w miejscowości Popłacin - blokujący swobodny przepływ wody i powodujący przybór rzeki. Utrzymany jest też alarm przeciwpowodziowy ogłoszony 10 lutego w siedmiu położonych nad Wisłą gminach powiatu płockiego: Wyszogród, Gąbin, Mała Wieś, Słupno, Bodzanów, Nowy Duninów i Słubice.