Nim to się jednak stało Ludwik II odbywał liczne podróże, otaczał się artystami, zdobył przychylność poddanych i zachowywał się coraz bardziej dziwacznie.

Kolacje lubił spożywać wśród popiersi Ludwika XVI i Marii Antoniny. Tłumaczył, iż – w przeciwieństwie do gości – rzeźby pojawiają się przy stole tylko na wyraźne zaproszenie i w każdej chwili może kazać je usunąć. Chodził spać po południu i wstawał o północy, po czym udawał się na długie, samotne przejażdżki zdobnymi w złocenia saniami zaprzężonymi w cztery białe konie. Na scenie dworskiego teatru odbywały się wystawne przedstawienia, których był jedynym widzem.

Dodać do tego należy, że król był totalnym pacyfistą, co nie przysporzyło mu popularności w kręgach rządowych. W dzieciństwie spędzał wiele czasu w Hohenschwangau, wzniesionym na średniowiecznych ruinach, przez Maksymiliana II, marzył o zbudowaniu własnego zamku. Zainspirowany Hohenschwangau, a także Wartburgiem pod Eisenach i francuskim Pierrefonds, który zwiedzili wspólnie z bratem, przystąpił do działania.

Mam zamiar kazać odbudować stare ruiny Hohenschwangau przy przełomie rzeki Pöllat, w czystym stylu starych niemieckich zamków rycerskich.

pisał w liście do Wagnera, swego przyjaciela i kompozytora, którego utwory mocno wpłynęły na wyobraźnię króla. W pewnym momencie zaczął on nawet uważać się za nowe wcielenie Parsifala.

Wstępny szkic projektu zamku Neuschwanstein, odwiedzanego obecnie przez miliony turystów z całego świata, narysował monachijski malarz teatralny Christian Jank. Na postawie rysunku powstał architekta Eduarda Riedela, ale to Ludwik Wittelsbach był tym, który zasadniczo wpłynął na wygląd zamku. Osobiście zatwierdzał każdy element, wprowadzał zmiany, rysował detale.

Budowla pochłaniała ogromne kwoty, a że nie był to jedyny projekt budowlany podjęty przez króla, parlament postanowił działać, szczególnie że Ludwik zaczął miewać coraz dotkliwsze napady szału. U dr. Bernharda von Gudden zamówiono diagnozę psychiatryczną i doktor przedstawił kilkunastostronicowy raport, w którym stwierdzał, że król jest niepoczytalny. Co ciekawe swą opinię nie poparł badaniem chorego tylko opiniami i wypowiedziami osób z jego otoczenia. Bismarck, niechętny władcy, po przeczytaniu raportu powiedział, że to „resztki wygrzebane z królewskich szaf i koszy na śmieci”. Jednak decyzja o abdykacji zapadła. Ludwika II odesłano do zamku Berg wraz z dr Guddenem. Jak się potem okazało ich los skrzyżował się już na zawsze. 13 czerwca 1886 roku obaj poszli na wieczorny spacer wzdłuż jeziora. Ich ciała znaleziono następnego dnia. W protokole napisano:

Podczas oględzin zwłok doktora Guddena zauważono wyraźne zadrapania na twarzy i siniak nad okiem, natomiast ślady na szyi wskazywały, iż ktoś usiłował go udusić. Na ciele króla nie znaleziono żadnych obrażeń.

Do dziś ich śmierć pozostaje zagadką.

Obecnie, po przebadaniu dostępnej dokumentacji medycznej i przeanalizowaniu zachowania Ludwika i jego brata Ottona, uważa się, że być może chorowali oni na porfirię czyli zaburzenie przetwarzania hemoglobiny we krwi. Jest to choroba dziedziczna mogąca objawiać się bezsennością, skłonnością do obsesji i paranoi oraz depresji.