Henning-Kloska dołączyła do Hołowni. W Nowoczesnej szok i niedowierzanie

Posłowie Nowoczesnej są zaskoczeni i rozczarowani przejściem posłanki Pauliny Hennig-Kloski do ruchu Szymona Hołowni. - To decyzja trudna do zaakceptowania, nie wzmacnia zaufania na opozycji - oceniają. "Mnie jest po ludzku przykro, bo współpracowałyśmy z Pauliną. Dla mnie to jest trudne do zaakceptowania" - komentowała z kolei była szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Paulina Hennig-Kloska / By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=46673174

W poniedziałek rano ruch Szymona Hołowni Polska 2050 poinformował, że dołącza do niego czworo nowych członków, w tym dotychczasowa posłanka Koalicji Obywatelskiej, działaczka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska.

O tym, że Hennig-Kloska zamierza zmienić barwy partyjne mówiło się już w zeszłym tygodniu. W czwartek miała odbyć się konferencja prasowa, na której - jak wynikało z zaproszenia rozesłanego do mediów - Szymon Hołownia, Michał Kobosko oraz posłanka Hanna Gill-Piątek mieli przedstawić "nowe osoby dołączające do Polski 2050". Konferencja została jednak odwołana.

W wydanym w poniedziałek oświadczeniu Hennig-Kloska podkreśliła, że uwierzyła w Szymona Hołownię, bo "jest autentyczny i ma marzenia o lepszej Polsce", jakie sama miała wchodząc do polityki w 2015 roku. "Wierzę, że przewróci scenę polityczną i jest szansą na przerwanie rządów złej władzy" - dodała. "Dziś twardo stoję na nogach i wiem co robię" - napisała Hennig-Kloska, zaznaczając, że nie zmienia poglądów, ani wartości.

Osoba z otoczenia Hennig-Kloski - komentując jej przejście do ruchu Hołowni - zwracała uwagę na sytuację w Koalicji Obywatelskiej.

"Hennig-Kloska liczyła, że środowisko KO się zintegruje, stworzy coś nowego, ale do tego nie doszło. Koalicjanci są spychani. Dyskusje programowe toczą się jedynie na poziomie Instytutu Obywatelskiego, czyli w PO. Nie ma integracji myślowej. A po stronie mniejszych koalicjantów nie ma na to zasobów. Jest tylko stagnacja i siedzenie w miejscu"

- mówił rozmówca PAP.

Polityk zwracał uwagę, że Hennig-Klosce brakowało w Koalicji Obywatelskiej tego, co teraz ma jej dać ruch Hołowni - rozmowy o tym, jak naprawiać Polskę. "Tutaj ludzie chcą to robić w inny sposób - nie siedząc w salonach i rozdając karty, tylko rozmawiając z ludźmi. Myślę, że Paulina szczerze uwierzyła w Szymona Hołownię i jego ruch" - dodał.

Inny polityk z Koalicji Obywatelskiej przekazał, że jeszcze w czwartek z Hennig-Kloską rozmawiał szef klubu KO Cezary Tomczyk. "Podczas spotkania dostała propozycję, żeby zajmować się sprawami gospodarczymi w klubie KO" - relacjonował.

"Paulina nie chciała skorzystać z tej propozycji, bo obawiała się, że ludzie odbiorą jej zachowanie jako szantaż. Czwartkowy wyciek informacji sprawił, że zaufanie było zaburzone po obydwu stronach. Jak widać, zdecydowała się na odbudowywanie zaufania z Szymonem Hołownią, a nie z nami"

- mówił polityk KO.

Zaskoczenia transferem Hennig-Kloski nie krył w poniedziałek szef Nowoczesnej Adam Szłapka. "Nie uważam tego za najlepszą decyzję z punktu widzenia tego, co próbujemy budować na opozycji" - powiedział Szłapka dziennikarzom w Sejmie. Dodał, że posłanka "niestety" nie poinformowała go osobiście o swojej decyzji, a tylko przesłała swoją rezygnację.

Zaznaczył, że od kilku dni codziennie rozmawiał z posłanką i wydawało mu się, że "wszystkie racjonalne argumenty trafiły" i jeszcze do późnego niedzielnego wieczora Hennig-Kloska zapewniała, że zostaje w KO.

"Mnie jest po ludzku przykro, bo współpracowałyśmy z Pauliną. Dla mnie to jest trudne do zaakceptowania" - komentowała z kolei była szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. W jej ocenie, za transferem Hennig-Kloski stały m.in. emocje.

"W polityce ludzkie emocje często działają silniej niż chłodne wyrachowanie. Jedni czują się lepiej, inni gorzej w określonych układach koalicyjnych. Rozumiem, że Paulina nie znalazła się w dotychczasowym układzie, ale w dalszym ciągu nie jestem w stanie zaakceptować tej decyzji"

- dodała.

Zwracała też uwagę, że tego typu "wrogie ruchy" w opozycji nie ułatwiają budowania szerokiej koalicji na kolejne wybory. Przyznała jednocześnie, że wciąż wyobraża sobie współpracę Koalicji Obywatelskiej z Polską 2050. "Wszystkie sondaże pokazują, że wspólny blok opozycji ma szansę przekroczyć magiczną liczbę 276 mandatów" - wskazywała.

Lubnauer wyraziła też nadzieję, że Hennig-Kloska razem z Joanną Muchą "przesuną Szymona Hołownię w stronę praw kobiet i liberalizmu światopoglądowego, bo inaczej nie odnajdą się w tamtym obozie". "A kwestia solidarności kobiecej powinna być ważna dla kobiet posłanek" - dodała.

Rozczarowania odejściem Hennig-Kloski nie krył również poseł Witold Zembaczyński. "Paulina Hennig-Kloska podkreślała, że chce pracować w Nowoczesnej. Takie zachowania nie wzmacniają zaufania na opozycji. Jestem rozczarowany" - mówił.

"Zastanawiam się skąd ta zmiana. Nie umiem na to odpowiedzieć, bo zapewniała nas wszystkich, że wcześniejsze zapowiedzi jej odejścia to fake news. Wszyscy dawali Paulinie Hennig-Klosce przestrzeń do działania wokół spraw, które prowadziła. Nie umiem tego racjonalnie zrozumieć"

- podkreślił Zembaczyński.

Polityk wskazywał jednocześnie, że choć przepływy polityków opozycji są irytujące, to odbywają się one w ramach tego samego obozu, którego celem jest przywrócenie ładu konstytucyjnego w Polsce. "Jestem przekonany, że wszyscy i tak spotkamy się w ramach przyszłej koalicji rządzącej" - dodał.

Komentując poniedziałkowy transfer Hennig-Kloski, posłanka Barbara Dolniak oceniła, że to nie jest dobra informacja dla Koalicji Obywatelskiej, ponieważ - jak podkreśliła - o sile każdej formacji politycznej świadczy spójne działanie jej członków. Zwracała przy tym uwagę, że opozycja nie ma dziś innego wyjścia, niż szukanie porozumienia, bo tylko ono daje szansę zwycięstwa ze Zjednoczoną Prawicą. "Im większa jest jedność w opozycji, tym większa szansa na wygranie kolejnych wyborów. Im bardziej się dzielimy, im więcej jest pęknięć, tym trudniej idzie się do przodu" - oceniła.

Zaskoczony odejściem Hennig-Kloski jest także poseł Mirosław Suchoń.

"Byłoby lepiej, gdyby takiego ruchu nie wykonała, ale oczywiście życzę jej samych sukcesów. Wierzę w to, że będzie wykorzystywać swój potencjał w taki sposób, że to kiedyś przyniesie wszystkim nam korzyści" - mówił. "Każdy z nas widział znaki ostrzegawcze w zeszłym tygodniu. Wydawało się, że w jakiś sposób znaleźliśmy wspólną formułę, ale okazało się, że jednak nie. No trudno" - stwierdził.

Hennig-Kloska była posłanką Nowoczesnej od 2015 roku. W obecnej kadencji należała wraz z całą Nowoczesną do klubu Koalicji Obywatelskiej.

 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl,

albicla.com@beatamankowska
Wczytuję ocenę...
Z uwagi na prace modernizacyjne możliwość komentowania została tymczasowo wyłączona. Zapraszamy do komentowania na naszym profilu na Facebooku fb.com/NiezaleznaPL



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo