Przygotowujemy się do wyborów - wywiad z Jarosławem Kaczyńskim

Swoim działaniem rząd wpisuje się idealnie w treść słynnej piosenki Młynarskiego – „co by tu jeszcze….”. Udowodnienie tej tezy nie jest trudne – mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Jarosław Kaczyński. Z prezesem PiS rozmawiają Katarzyna Gójska-Hejk

Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Swoim działaniem rząd wpisuje się idealnie w treść słynnej piosenki Młynarskiego – „co by tu jeszcze….”. Udowodnienie tej tezy nie jest trudne – mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Jarosław Kaczyński. Z prezesem PiS rozmawiają Katarzyna Gójska-Hejke i Tomasz Sakiewicz.

Na ile PiS jest gotowy do przejęcia władzy? Nie chodzi nam o plan związany z profesorem Glińskim, a o sprawy techniczne, ale podstawowe – jak dopilnować liczenia głosów w wyborach, czy struktury są na to niełatwe zadanie gotowe?
Zdajemy sobie sprawę, ze tu mogą być nieprawidłowości . Same struktury partyjne do dopilnowania uczciwości aktu wyborczego nie wystarczą. Do tego potrzeba zaangażowania społecznego, aktywności dużych grup społecznych, które zwyczajnie czują się gospodarzami swojego kraju. W Polsce po 89 roku wmawia się ludziom, że partie to zło, bagno, sitwy. Nie mam wątpliwości, że celem takiego działania jest zniechęcenie do jakiejkolwiek aktywności, do redukowania zainteresowania sprawami państwa czyli polityką. Tymczasem miejsca, gdzie udział w życiu partyjnym jest najbardziej liczny to jednocześnie tereny największego rozwoju gospodarczego. Doskonałym przykładem jest Bawaria. Uczestnictwo w życiu politycznym podnosi również skuteczność kontroli społecznej – mówimy rzecz jasna o państwach prawdziwie demokratycznych. Partie bądź co bądź poddają się mechanizmowi weryfikacji jakim są wybory, a różnego rodzaju grupy interesów, lobby – nie.
Będziemy mobilizować ludzi do tego, by chcieli się w wybory angażować, również w kontekście kontroli prawidłowego ich przebiegu . To również mój apel do różnych organizacji społecznych, w tym Klubów Gazety Polskiej.

Jak Pan ocenia szanse na przyśpieszone wybory?
Ewentualnym warunkiem do urealnienia takiego scenariusza byłaby na pewno eskalacja nastrojów społecznych, która zapoczątkuje radykalny spadek poparcia dla partii rządzących. Po prostu ich posłowie muszą poczuć, że stoją pod ścianą i rozpocznie się panika – ratuj się kto może. Dalej akcja potoczy się lawinowo: upadek rządu, nieudolne próby zastąpienia go jakimś innym, być może próby powoływania nowych bytów politycznych na zgliszczach PO. Nie uważam tego scenariusza za bardzo prawdopodobny, ale też go nie wykluczam. Otwartym pozostaje pytanie jakie reakcje społeczne wywoła spadek poziomu życia klasy średniej. Do tej pory wszystkie najpotężniejsze kryzysy gospodarcze, które nas dotknęły uderzały przede wszystkim w najbiedniejszych. Tym razem może być jednak inaczej. Wszystko na to wskazuje, że obecny kryzys dotknie tych, którzy lepiej sobie dotychczas radzili. Trudno przewidzieć jego konsekwencje i reakcje tej grupy społecznej. Ja przynajmniej się tego nie podejmuję. Naszym planem A jest przygotowanie się do wyborów w terminie konstytucyjnym, inne scenariusze traktujemy jako mniej prawdopodobne.

Cały wywiad opublikowany zostanie w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

 


Źródło: Gazeta Polska

Tomasz Sakiewicz,Katarzyna Gójska-Hejke
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo