Sakiewicz o akcji "Media bez wyboru": Nie widzę walki o wolność słowa - widzę walkę o pieniądze

"Trudno mi uwierzyć, że ta banda hipokrytów ma inny cel niż to, by utrzymać swoją dominację na rynku" - tak redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Sakiewicz skomentował wczorajszą akcję "Media bez wyboru". Jak zaznaczył, w trakcie trwania akcji wzrosła oglądalność Telewizji Republika i serwisu Albicla.

Tomasz Sakiewicz
fot. Mariusz Trolinski/Gazeta Polska

Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek ma trafić m.in. do NFZ, a także na Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków; utworzony ma zostać także Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów.

Znaczna część prywatnych mediów wczoraj protestowała we wspólnej akcji "Media bez wyboru", będącej odpowiedzią na zapowiedź przygotowania przez rząd tego projektu. Telewizje TVN24 i Polsat News zamiast programu nadawały specjalny komunikat. Na portalach, m.in. TVN24, Onet oraz Interia czytelnicy nie mogli przeczytać żadnego artykułu. Do akcji przyłączyły się również niektóre dzienniki i stacje radiowe.

O komentarz w tej sprawie na antenie Radia Poznań został poproszony Tomasz Sakiewicz.

- Partie polityczne są tylko pewną emanacją grup biznesowo-medialnych. Dziś dużo większą siłę polityczną ma Wyborcza, TVN i Onet niż Platforma, Lewica czy Hołownia. Tam jest silna walka o dostęp do tych mediów, bo bez tego partie nie będą istnieć, w związku z tym muszą świadczyć usługi. Te usługi były świadczone w różnych formach w całej III RP, by to zaplecze medialno-biznesowe miało się dobrze, mieli dostęp do koncesji, byli chronieni

- powiedział redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie". 

Jak podkreślił, znaczna część procesów, która jest wytaczana jemu lub jego mediom, "jest na polecenie mediów, które mówią o wolności słowa". 

Sakiewicz zdradził też, jak wyglądała akcja "Media bez wyboru". Media Strefy Wolnego Słowa nie zostały do niej zaproszone, po czym jedna z sieci... wycofała część nakładu "Gazety Polskiej Codziennie".

- Dostaliśmy oficjalne pismo w tej sprawie. My nic nie wiedzieliśmy, oni uchwalali to sobie w nocy, zmieniali ramówki, druk gazet, nas nikt o tym nie poinformował. Rano się okazało, że nie dołączyliśmy do protestu i została wycofana część "Gazety Polskiej Codziennie" ze sprzedaży, dlatego, że nie protestujemy

- powiedział redaktor naczelny Gazety.

- To jest po prostu przestępstwem, próbuje się na nas wymusić udział w jakiejś akcji politycznej, o której nie mamy pojęcia. Oni doszli do wniosku, że można ominąć media o konserwatywnych poglądach, nikt nie dostał takiej propozycji. Do nikogo się nie zwrócono, nie wyjaśniono zasad. Teraz próbują terroryzować tych, którzy nie wzięli udziału. Bolszewizm w najczystszej postaci

- dodał.

Jaki jest rzeczywisty cel akcji "Media bez wyboru"? Sakiewicz uważa, że wcale nie chodzi o wolność słowa, o której media tak głośno mówią.

- Jeżeli oni zatykają usta innym dziennikarzom, robią to od lat, bronią swojej pozycji monopolistycznej, to trudno mi uwierzyć, że ta banda hipokrytów ma inny cel niż to, by utrzymać swoją dominację na rynku. Wszędzie, gdzie mają na to wpływ, zdobyli przewagę monopolistyczną (...) Nie widzę walki o wolność słowa, widzę walkę o pieniądze. 

- powiedział. 

Jak dodał, protestującym mediom "jest bardzo wdzięczny", bo oglądalność Telewizji Republika wczoraj wzrosła dwukrotnie, a w grupie komercyjnej - siedmiokrotnie. Z kolei portal Albicla zanotował wczoraj 30 procent wzrostu ruchu.

 

Źródło: Radio Poznań, niezalezna.pl

#Media bez wyboru #Tomasz Sakiewicz

albicla.com@michalkowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo