Protest oligarchów

Czarne strony „ukazujących się w Polsce mediów” (to określenie samych zainteresowanych), kłamstwa o „zamachu na wolność słowa”, histeria opozycji „o stanie wojennym” − tak w największym skrócie można podsumować wczorajsze wydarzenia dotyczące projektu podatku dla mediów od wpływów z reklam. Trzeba jasno powiedzieć: to jest protest oligarchów, którzy czerpią gigantyczne zyski i nie mają zamiaru solidarnie wesprzeć walki z pandemią, właśnie poprzez płacenie podatku od reklam.

Mają typową mentalność Kalego. – Kali kraść krowę jest ok Kalemu ukraść – przestępstwo i skandal. Gdy pochodzące z naszych podatków pieniądze przeznaczone na rządową tarczę antykryzysową dostawały protestujące dziś koncerny, nikomu to nie przeszkadzało. Przeciwnie, przedstawiciele koncernów medialnych sami się po nie zgłaszali. Największą bzdurą jest twierdzenie, że podatek jest wymierzony w wolność słowa – konia z rzędem temu, kto przeprowadzi logiczny wywód, jaki jest związek jednego z drugim. A przy okazji, koncerny, do których należą „ukazujące się w Polsce media”, ani słowem nie mówią, że taki podatek od reklam obowiązuje m.in. w Niemczech. Ale oczywiście tam nie ma mowy o łamaniu wolności słowa.
 

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo