Socjolog komentuje pomysł Platformy: To jedyne narzędzie, żeby wygrać z PiS-em, ale to się nie uda

- To się nie uda, ale cały czas ta idea tkwi w nich i w gruncie rzeczy to byłoby jedyne narzędzie, żeby wygrać z PiS-em, oczywiście pod warunkiem, że Platforma uzyskałaby w ramach tej opozycji siłę lidera. I właśnie dlatego to się nie może udać - powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl socjolog, prof. Henryk Domański, z którym rozmawialiśmy na temat ogłoszonego dziś przez Platformę Obywatelską projektu szerokiej koalicji opozycji.

prof. Henryk Domański
telewizjarepublika.pl/screenshot

Przemysław Obłuski: Koalicja 276 ma być pomysłem na odsunięcie PiS-u od władzy. Ludowcy ustami m.in. Marka Sawickiego, ale także Szymon Hołownia, dystansują się od pomysłu Platformy. Czy pana zdaniem ten projekt jest realny, czy ma szansę powodzenia zważywszy na obecny rozkład sił na polskiej scenie politycznej?

Prof. Henryk Domański: Moim zdaniem ten projekt nie powstał w celu zwiększenia notowań Platformy, a raczej zinstytucjonalizowania tych wszystkich żądań, oczekiwań i krytyk, jeżeli chodzi o władzę, które znamy od 2015 roku. W tej propozycji nie ma nic nowego poza nową nazwą. Tutaj raczej chodzi o wysłanie sygnału do społeczeństwa, że liderzy Platformy trzymają rękę na pulsie, że nie rezygnują z bycia główną siłą opozycyjną. Wiedzą, że tego typu oczekiwania wobec nich są, wiedzą, że są w kryzysie, wiedzą, że to jest m.in. kryzys przywództwa i w związku z tym dochodzą do wniosku, że trzeba coś zrobić. Mieli stworzyć własny program – tego od nich oczekiwano od kilku tygodni – i nie stworzyli go, więc musieli stworzyć coś zastępczego, substytut. I tym substytutem jest właśnie ta propozycja.

Można odnieść wrażenie, że nawołując do szerokiej koalicji, Platforma przyznała, że sama nie jest w stanie przejąć władzy. Z drugiej strony ci, którzy zostali zaproszeni dzisiaj do tego politycznego „tanga” nie specjalnie chcą tańczyć. Czy to nie dezawuuje projektu Platformy na samym starcie?

Widocznie bilans kosztów i zysków tej inicjatywy przemawia na rzecz zysków. Tym zyskiem jest to, że daje się sygnał, że mimo wszystko Platforma Obywatelska jest siłą aktywną i ma ambicje do przewodzenia opozycji – to po pierwsze. A po drugie – pewnym usprawiedliwieniem sensowności tej propozycji jest to, że Platformie cały czas zależy na zjednoczeniu opozycji. To się nie uda oczywiście, z jasnych powodów. Mamy już reakcje [polityków innych ugrupowań opozycyjnych-red.], które pan przytoczył. To się nie uda, ale cały czas ta idea tkwi w nich i w gruncie rzeczy to byłoby jedyne narzędzie, żeby wygrać z PiS-em, oczywiście pod warunkiem, że Platforma uzyskałaby w ramach tej opozycji siłę lidera. I właśnie dlatego to się nie może udać. Nie sądzę jednak, żeby to [propozycja koalicji 276-red.] pogorszyło notowania Platformy. Ono raczej utrzyma się na tym samym poziomie – tak sądzę. Jak mówiłem, mamy tutaj do czynienia z bilansem kosztów i prawdopodobnie liderzy Platformy Obywatelskiej liczą na to, że to przynajmniej przez kilka tygodni może zadziałać przyciągająco.

Czy nie jest tak, że Platforma poprzez tę propozycję wysyła także sygnał do polityków Porozumienia, w którym widzimy spore zamieszanie. Wicepremier Gowin - jak się wydaje - posiadł umiejętność gry na wielu fortepianach. Czy pana zdaniem projekt szerokiej koalicji posiada jakieś drugie dno? 

Nie sądzę, żeby to było działanie na rzecz rozbicia Zjednoczonej Prawicy, choć Platforma zawsze liczy na to, że ktoś do niej przejdzie, ale raczej się do niej nie przychodzi, tylko wychodzi – pani Mucha [Joanna-red.] jest tutaj przykładem, czy senator Bury [Jacek-red.]. Liczyć Platformie nikt nie zabroni, natomiast, żeby to się zmaterializowało, to ja nie sądzę. Przyjęcie np. pana Gowina ośmieszyłoby Platformę z oczywistych powodów, a poza tym nie wiadomo, czy pan Gowin w ogóle by tego chciał.

Nie mam na myśli wchłonięcia Porozumienia przez Platformę, ale ew. przystąpienie ludzi wicepremiera Gowina do tej postulowanej dziś koalicji z zachowaniem tożsamości partyjnej. W tle pojawia się tu pomysł, który był już wcześniej formułowany, a mianowicie obsadzenia Jarosława Gowina w roli „premiera technicznego”.

Gowin i ta część Porozumienia, która by z nim wyszła nic nie znaczą poza obozem Zjednoczonej Prawicy i oni to wiedzą. To nie jest żadna partia polityczna. W gruncie rzeczy nikt nie wie co stoi za tą partią polityczną poza samym Gowinem.


 

Źródło: niezalezna.pl

#Henryk Domański #Koalicja 276 #Platforma Obywatelska

albicla.com@Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo