Główny Urząd Statystyczny podał, że PKB za rok 2012 osiągnął 2 proc. wzrost wobec 4,5 wzrostu w 2011 roku. W rozmowie z portalem Niezalezna.pl główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak stwierdza, że w tej sytuacji całkiem realna jest recesja w 2013 r.

- Polska idzie grecką droga w stronę Hiszpanii. Te dane to bardzo wyraźny spadek w stosunku do 2011 roku. Przypomnijmy, że wtedy wzrost PKB był na poziomie 4,3 proc, a za rok 2012 było to zaledwie 2 proc. Mam bardzo duże wątpliwości na ile są to wiarygodne dane. Należy pamiętać, że zawsze istnieje możliwość weryfikacji tych danych w dół lub w górę. Ten margines błędu jest dość duży i może sięgać nawet 0,3 proc. - tłumaczy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Janusz Szewczak.

Główny ekonomista SKOK zwraca uwagę, że szczegółowe dane dotyczące PKP są dramatyczne. Okazuje się bowiem, że inwestycje krajowe zwiększyły się jedynie o 0,6 proc. Wobec wzrostu o 9 proc. w 2011 r. Z kolei popyt krajowy zwiększył się o 0,1 proc., natomiast w 2011 r., ten wzrost wynosił 3,4 proc. Według Janusza Szewczaka oznacza to, że „praktycznie nie ma popytu krajowego”.

- To jest dowód na to, że widmo recesji w 2013 r. jest całkiem realne. Teraz właściwie jedyną nadzieją jaka pozostałą rządowi jest wzrost eksportu w tym roku. Problem polega jednak na tym, że spadają zamówienia zagraniczne. Spada także znacząco liczba zamówień w przedsiębiorstwach. Ponadto mamy silnego złotego, który na pewno negatywnie wpłynie na eksport. Te dane potwierdzają tylko, że na pewno nie można poważnie traktować zapowiedzi ministra Rostowskiego, który zapisał przecież w budżecie wzrost PKB na poziomie 2,5 proc. Z kolei wicepremier Pawlak na początku zeszłego roku twierdził, że wzrost PKB sięgnie nawet 4 proc., a członek Rady Polityki Pieniężnej Jan Winiecki przewidywał 3-3,5 proc. wzrostu PKB – tłumaczy główny ekonomista SKOK.

Janusz Szewczak zwraca uwagę, że większość analityków bankowych twierdziła w ubiegłym roku, że wzrost PKB na poziomie 2,5 proc jest całkowicie realny. Okazało się, że się mylili.

- Jak widać, PKB na takim poziomie nie jest i nie było realne. Sądzę także, że za jakiś czas realny wzrost PKB zostanie zweryfikowany w dół, ponieważ jak już wspominałem, margines błędu może sięgać nawet 0,3 proc. Jednym słowem, sytuacja jest bardzo zła. To jest równia pochyła dla gospodarki, a pierwszy kwartał tego roku będzie szokujący, jeśli chodzi o dane makroekonomiczne, w tym PKB – uważa Janusz Szewczak.