Ataki na dziennikarzy, tak jak wcześniejsze ataki na księży i kościoły, czy późniejsze na Trybunał Konstytucyjny, są czymś zupełnie nowym w naszej kulturze politycznej. I choć takie wydarzenia miały miejsce również na Zachodzie, to do tej pory bardzo rzadko się zdarzało, że ktoś fizycznie atakował dziennikarzy. Ja już pomijam ubliżanie im, poniżanie czy zastraszanie, jednak fizyczne ataki to jednak była rzadkość. Zapewne dlatego, że sprawcy tych ataków byli solidarnie potępiani przez całe środowisko dziennikarskie. Dzisiaj wygląda na to, że część tego środowiska, ta związana z opozycją, uważa, że można atakować naszych kolegów, o ile nie popierają opozycji i nawet próbują usprawiedliwiać tego typu zachowania, a przynajmniej przemilczać.
- tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl redaktor Tomasz Sakiewicz.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” nie ma wątpliwości, że dalsze tolerowanie ataków wymierzonych w dziennikarzy to poważne zagrożenie dla wolności słowa.

To jest gigantyczny problem dla wolności słowa w Polsce i dziennikarze, którzy tolerują fizyczne ataki na swoich kolegów, będą odpowiedzialni nie tylko za niszczenie wolności słowa, ale też za zdrowie i życie innych dziennikarzy, dlatego, że pozwala się przekraczać kolejne granice, których do tej pory nie przekraczano.
- mówi red. Sakiewicz.