Uczestnicy strajku kobiet coraz bardziej agresywnie zachowują się w stosunku do dziennikarzy. O nieustających atakach na nich mówił wczoraj szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański.

Jest wiele niepokojących sygnałów, które pokazują, że są w Polsce możliwe mechanizmy mające na celu ograniczanie wolności słowa, jak i zastraszanie dziennikarzy niezależnych mediów – czy to przemocą fizyczną, czy też taką presją związaną z wytoczeniem procesu. Tymi zjawiskami trzeba się zająć i mówić o nich, ponieważ są realnym ograniczaniem możliwości działania niezależnych dziennikarzy, niezależnych mediów

– powiedziała poseł PiS.

Zwróciła uwagę, że to do czego dochodzi podczas manifestacji organizowanych przez totalną opozycję pod jej różnymi szyldami, „wcześniej to był Komitet Obrony Demokracji, dziś to jest Strajk Kobiet, to są rzeczy normalne w demokratycznym państwie dbającym o wolność słowa niedopuszczalne” – oceniła.

Powtarzają się np. ataki fizyczne na dziennikarzy, które nie spotykają się z potępieniem ani bezpośrednich organizatorów tych manifestacji, ani sił politycznych, którzy stoją za tymi organizatorami. Mam wrażenie nawet, że popierający Strajk Kobiet politycy totalnej opozycji, głównie Platformy Obywatelskiej, odczuwają satysfakcję wtedy, kiedy atakowani są dziennikarze, którzy im się nie podobają. To są działania w państwie demokratycznym nie mieszczące się w żadnych standardach

– powtórzyła.

Stiwrdziła, że przemoc wobec dziennikarzy cechuje państwa, które nie dbają o wolność i demokrację, które pozwalają na lekceważenia takich fundamentalnych zasad.

„Polska takim państwem być nie może i stąd nasze protesty, oświadczenia Rady Mediów Narodowych zwracające uwagę na ten problem. Niestety, nie ma żadnej refleksji po stronie totalnej opozycji. W mojej ocenie Platforma Obywatelska, tolerując takie zachowania przemocowe wobec dziennikarzy na organizowanych przez ich zwolenników, przez ich samych, pokazuje to czym jest, czyli ugrupowaniem w istocie niedemokratycznym, mającym mimo wielkich frazesów na ustach tak naprawdę bardzo silne korzenie posttotalitarne

– powiedziała Joanna Lichocka.