Dzicz pod domem Przyłębskiej: "Wypierdalaj! Berlin jest symbolem wolności i równości"

Berlin, w którym jeszcze 80 lat temu rezydował Adolf Hitler, jest dla aborcjonistów... symbolem wolności i równości. Tak wynika z okrzyków i przemówień, jakie proaborcyjny tłumek wznosił przed berlińskim domem Julii Przyłębskiej (jej mąż jest od 2016 r. ambasadorem RP w Niemczech).

Twitter/Martin Mycielski

"Wyciągnął nas z domów gniew, złość, frustracja, zmęczenie. Mamy dość twojej obecności w naszym mieście, gdy miliony w Polsce muszą się zmagać ze skutkami twojego cynizmu, obłudy, łamania prawa. Berlin jest symbolem wolności i równości, wypierdalaj!"

- krzyczeli przed domem Przyłębskich zwolennicy prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Film z akcji opublikował na Twitterze Martin Mycielski, który na Facebooku przedstawiał się jako „dyrektor ds. Public Affairs w Fundacji Otwarty Dialog”. Mycielski był również aktywnie związany z Komitetem Obrony Demokracji, będąc „pełnomocnikiem KOD do spraw zagranicznych” i „współzałożycielem KOD International”.

Co ciekawe, ci, którzy domagają się prawa do pozbawiania życia nienarodzonych dzieci z zespołem Downa, nazywają szefową Trybunału Konstytucyjnego "krwawą Julią" - choć sami głoszą krwawe hasła.

Jeszcze bardziej interesujące jest nazywanie Berlina - dawnej stolicy III Rzeszy - "symbolem wolności i równości". Gdy w 1933 r. do władzy w Niemczech demokratycznie doszedł Adolf Hitler i partia nazistowska, rządy NSDAP zmniejszyły liczebność berlińskiej społeczności żydowskiej ze 160 000 (jedna trzecia wszystkich Żydów w kraju) do około 80 000 (wynik emigracji w latach 1933-1939). Po Nocy Kryształowej w 1938 r. tysiące Żydów z Berlina zostało uwięzionych w pobliskim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. A z początkiem 1943 r. wielu z nich zostało wywiezionych do obozów zagłady, takich jak Auschwitz.

 

 

 


Źródło: niezalezna.pl

wg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo