Chociaż postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Łukowie wszczęto w lutym zeszłego roku, to przez wiele miesięcy utrzymywane było ono w tajemnicy.

Awantura wybuchła dopiero na początku stycznia, po facebookowym wpisie Piotra Krysiaka (dziennikarza niezwiązanego z żadną redakcją), który ujawnił, że śledztwo jest efektem zawiadomienia uczestniczki konkursu Miss Generation 2020. Krysiak stwierdził również, że kobieta jako sprawcę wskazała „gwiazdę publicystyki TVP Info". Wprawdzie nie podał nazwiska, ale wystarczyło do uruchomienia lawiny spekulacji. Także o okolicznościach zdarzenia.

Do gwałtu miało dojść 2 lutego 2020 r. w hotelu pod Łukowem (Lubelskie), gdzie uczestniczki brytyjskiego konkursu odbywały szereg szkoleń przygotowujących do konkursu.

Zweryfikowaliśmy niektóre teorie. W tym celu portal Niezalezna.pl skontaktował się m.in. prokuraturą, policją, organizatorem imprezy, a także przedstawicielami hotelu, w którym miało dojść do wspomnianych wydarzeń. Ci ostatni poprzestali na oświadczeniu, że jedynie użyczyli swoich pomieszczeń, a o sytuacji dowiedzieli się z doniesień medialnych i nie mają "dodatkowej wiedzy".

Natomiast prokurator Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie potwierdziła, że takie postępowanie jest prowadzone. Wszczęto je 3 lutego (dzień po zakończeniu spotkania uczestniczek Miss Generation pod Łukowem) po otrzymaniu notatki służbowej od policjantów z... Warszawy. Interweniowali oni na Dworcu Centralnym z związku niepokojącym zachowaniem kobiety.

Kępka nie ujawniła treści notatki. Przyznaje jednak, że postępowanie łukowskiej prokuratury nie obejmuje wydarzeń w Warszawie. Ustaliliśmy, że policjanci zareagowali wówczas w związku z incydentem na peronie. Jak się później okazało, z udziałem uczestniczki wyborów miss, która ma oskarżać dziennikarza TVP Info o gwałt.

Kilka dni temu portal Niezalezna.pl rozmawiał z dziennikarzem Jarosławem Jakimowiczem, który był gościem specjalnym Miss Generation 2020, a niektórzy twierdzą, że to jego wskazała zawiadamiająca. Jakimowicz nie zaprzecza, że ją poznał. Ale kategorycznie podkreśla, że nie doszło ani do gwałtu, ani (między nim a kobietą) do jakiejkolwiek sytuacji intymnej. Zwraca za to uwagę - podobnie jak wiele osób - na co najmniej niestandardowe zachowanie uczestniczki konkursu. 

Po wyjeździe z hotelu pod Łukowem większość osób pojechała do Warszawy, a część na dworzec, by kontynuować podróż.

"Pojechałem do domu, jednak zanim dotarłem, dostałem od niego (członka ekipy organizatora) telefon. Opowiedział mi, co się stało na dworcu. Według jego relacji ta kobieta chciała wepchnąć pod pociąg choreografa, który pracował podczas konkursu. I wtedy to właśnie organizator powiadomił policję o zdarzeniu. Są nagrane filmiki, które pokazują zachowanie tej kobiety"

- mówi Jakimowicz.

Nasi rozmówcy potwierdzają, że na dworcu kobieta zachowywała się w sposób nienaturalny. Mogący sugerować poważne problemy lub zażycie substancji psychoaktywnych.

"Policjanci zostali wezwani do dziwnie zachowującej się kobiety. Nie można było nawiązać z nią kontaktu. Dlatego wezwali karetkę pogotowia ratunkowego, lekarz uznał, że kobietę trzeba zabrać do szpitala i na tym interwencja policjantów się zakończyła"

- tłumaczy w rozmowie z nami st. asp. Artur Wojdat z Komisariatu Kolejowego Policji w Warszawie.

Kobieta została hospitalizowana. I dopiero wtedy miała powiedzieć o rzekomym gwałcie. W konsekwencji powiadomiona została prokuratura w Łukowie, która do dziś prowadzi postępowanie pod sygnaturą Ds 274/20. Obecnie jest ono zawieszone (od września ubiegłego roku). Ma to związek z nieudaną dotychczas próbą przesłuchania przedstawiciela organizatora Miss Generation 2020, który przebywa w Wielkiej Brytanii.

"Wysłaliśmy wniosek do polskiej ambasady w Londynie i czekamy na jego realizację" - wyjaśnia prokurator Kępka. Dotychczas jednak zeznania nie zostały złożone. Nie ma jednak w tym "drugiego dna". Chodzi jedynie o obostrzenia związane z pandemią koronawirusa.

Postępowanie jest prowadzone w kierunku artykułu 197 par. 1 kodeksu karnego (gwałt). Nadal jest "w sprawie", nikt nie usłyszał zarzutów. Potencjalna pokrzywdzona także nie została jeszcze przesłuchana przez sąd. Jedynie przez warszawską policję, gdy kobieta przebywała w szpitalu.

"Funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa III wykonywali czynności (...) w odpowiedzi na pomoc prawną dla Komendy Powiatowej Policji w Łukowie. W przedmiotowej sprawie Prokuratura Rejonowa w Łukowie wszczęła śledztwo prowadzone za nr Ds 274/20. Wobec powyższego Komenda Rejonowa Policji Warszawa III nie jest gospodarzem sprawy i nie może udzielać informacji"

- odpowiedział na nasze pytania mł. asp. Karol Cebula.

Prokurator Kępka nie zgadza się z tezą o zwłoce w śledztwie. I wylicza czynności przeprowadzone w ciągu niespełna roku: przesłuchania świadków, zasięgnięcie opinii biegłych, zabezpieczenie nagrań z monitoringu, zabezpieczenie i analiza dokumentacji lekarskiej.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że z analizy dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego mało uprawdopodobnienie jest popełnienie przestępstwa. Prokuratorzy nie chcieli tego komentować. Sytuacja może się zmienić po przeprowadzeniu kolejnych czynności.