Pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia o to, "czy przy okazji 76. rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz przez wojska sowieckie - ta rocznica łączy" czy też "wywołuje pewne napięcia zarówno polityczne, jak i kulturowe" dr Karol Nawrocki powiedział:

"w kategoriach osobistych, ofiar i państw, które są niestety dziedzicem tego strasznego doświadczenia, które zgotowało nam państwo niemieckie, Trzecia Rzesza w porozumieniu ze Związkiem Sowieckim, cierpienie powinno łączyć". "I nawet nie porównuje się cierpień między ofiarami, między narodami"

- dodał.

Zaznaczył, że "niestety, w kontekście geopolityki i stosunków międzynarodowych, jak wiemy, to wszystko, co wydarzyło się w latach 1939-45 wciąż dzieli niektóre państwa".

"Szczególnie nasz wschodni sąsiad, ale też Niemcy prowadzą regularną politykę historyczną, oczywiście one różnią się między sobą, mającą na celu (…) zacieranie prawdy historycznej"

- podkreślił dyrektor MIIWŚ.

Pytany o to, "jaki był mechanizm tego, że dziś mówi się, że II wojnę światową i straszne zbrodnie popełnili naziści, a nie Niemcy - i jak ten mechanizm powstał", dr Nawrocki powiedział: "każde państwo ma prawo do prowadzenia własnej polityki historycznej".

Niemiecka polityka historii

"Ta niemiecka wykuwała się już w latach 60., to jest oczywiście zaplanowana bardzo systematycznie akcja nauczania o historii"

- wyjaśnił.

"Jest taka bardzo ciekawa książka, mówiąca o dzieciach niemieckich zbrodniarz, w której wprost opowiadają, że po roku 1945 oni nie byli nawet w stanie poznać przez wiele lat w szkołach powszechnych niemieckich zbrodniczej przeszłości swoich ojców" - mówił.

"To pokazuje, że konsekwentne nauczanie raczej o formach obrony narodu niemieckiego przed nazizmem, co już samo w swojej konstrukcji semantycznej jest bardzo skomplikowane - pokazuje, że pokolenia niemieckie były też wychowane w takim przeświadczeniu, że nazizm wywołał i przyniósł Niemcom rodzaj ciężkiego cierpienia"

- wyjaśnił Nawrocki.

Zwrócił uwagę, że "to jest problemem wówczas, gdy powtarzają to polskie placówki muzealne lub polscy historycy". "Nie możemy przyjmować narracji stworzonej przez niemiecką politykę historyczną i dążyć do pojednania z naszymi sąsiadami poprzez podkreślanie historycznej prawdy i prowadzenie obiektywnych badań naukowych" - przekonywał.

Pytany o to, "czemu placówki muzealne nie dają temu odporu", Nawrocki stwierdził: "trzeba przyznać, że teraz jest już zupełnie inaczej".

"Przez pierwsze lata III RP i w latach 90., ale także i moi poprzednicy w największej muzealnej inwestycji w historii Polski, czyli w MIIWŚ w Gdańsku raczej kładli emfazę na niemiecki ruch oporu"

- wyjaśnił.

"Jestem przekonany, że należy konsekwentnie podnosić prawdę, mówić jak było, odnosić się do niemieckich zbrodni już z pierwszych miesięcy II wojny światowej - po prostu wykonywać naszą ciężką pracę w zakresie muzealnym, historycznym i też naukowym" - podsumował Nawrocki.

Przypomniał, że "po roku 1945 jako kolonia Związku Sowieckiego nie mogliśmy prowadzić własnej polityki historycznej".

"Po roku 1989, niestety III RP sama nie potrafiła uporać się przez wiele lat ze swoja komunistyczną przeszłością - a wiemy, czego wymaga transformacyjna sprawiedliwość - ona wymaga tego, aby potępić sprawców i zadośćuczynić ofiarom"

- powiedział dyrektor MIIWŚ.

"Ta polityka historyczna Polski (...) po roku 2015, jest jednym z ważnych elementów naszej dyplomacji historycznej" - ocenił. "Upominamy się konsekwentnie - mówię tu o polskim rządzie, ale też o wielu placówkach, instytucjach naukowych, kulturalnych - po prostu o prawdę" - podkreślił.

"Jesteśmy w tej szczęśliwej-nieszczęśliwej sytuacji, że my nie musimy, jak nasz wschodni sąsiad, Rosja, deformować faktów historycznych i historii. Tylko musimy powtarzać konsekwentnie i skutecznie prawdę, żeby dochodzić swoich racji w kontekście międzynarodowym"

- ocenił Karol Nawrocki.